sobota, 14 grudnia 2013

Światło małych rzeczy

    Ilekroć kończę tydzień pracy i wychodząc żegnam się z mijanymi osobami, zawsze któraś z nich powie "miłego weekendu"  - "pani również" - odpowiadam szczerze.
I kiedy w poniedziałek zagaję ową panią X i Y i nawet Z,  i zapytam, jak minął weekend, słyszę:
- syn znów zasmarkany a niedawno przez to przechodziłam, masakra a nie weekend!
- córka zadzwoniła, że egzamin z anatomii oblała, zmarnowane całe 2 dni wolnego!
- sąsiadka pretensje w sobotę miała, że mój kot się po jej podwórku wałęsa, ale jej nagadałam, aż mi ciśnienie do 200 skoczyło, tak mi humor popsuła, że się na niczym skupić nie mogłam!
- mąż kazał do teściowej jechać na obiad, nie pojechałam, awantura była i ot, cały weekend cholerny!
- sprzątałam całą sobotę, w niedzielę kręgosłup bolał, człowiek się tylko umordował a nie odpoczął!
I tak reasumując - nikomu ten weekend miło nie minął, a przecież z całego serca dobrze życzyłam.
A przecież można dostrzec dobre strony każdej sytuacji:
- że syn tylko katar ma, bo inne dzieci znacznie poważniej chorują i ich rodzice marzą tylko o tym, by to katar właśnie spędzał im sen z powiek.
- że córka mądra, skoro się na medycynę dostała a szansę na egzamin poprawkowy na pewno otrzyma
- i o kocie można było z sąsiadką porozmawiać, też ponarzekać na stworzenie, że zamiast domu się pilnować, to szuka wrażeń i okazać również swoje niezadowolenie z faktu i pokojowo dialog zakończyć z korzyścią obopólną (może wspólna kawa?)

   Zamartwiamy się codziennie, skupiamy na rzeczach błahych i mało istotnych - kiedy popatrzymy na nie z boku, z perspektywy czasu.
Musimy pamiętać, że mamy coraz mniej czasu na to, by być szczęśliwym, by nauczyć się dostrzegać światło małych rzeczy.
Nie chodzi mi o to, by od świtu do nocy chodzić z przyklejonym uśmiechem do twarzy - mamy lepsze i gorsze dni, mamy prawo przeżywać je na swój sposób, tylko dlaczego zawsze skupiamy się na tych złych chwilach? Dlaczego nie poświęcamy tyle czasu i energii na to, by rozważać i rozmawiać o tych pięknych i radosnych momentach w naszym życiu?
Czy można wyjść naprzeciw każdemu dniu, wziąć na barki to, co niesie, to piękno, radość, miłość a czasem i smutek?
Jak mamy sobie z nim poradzić, skąd brać energię, skoro całą ją marnujemy na wieczne zamartwianie się i pisanie czarnych scenariuszy naszego życia?
Żadnych chwil w naszym życiu nie zaplanujemy, wszystkie przychodzą same i same odchodzą.
Wiem tylko, że to te miłe warte są zapamiętania, warte są rozwodzenia się nad nimi, bo wrócimy do nich, kiedy przyjdą te złe.

Zadanie dla Was: Znajdźcie dobre strony dwóch ostatnich sytuacji opisanych w tym poście ;)
I znajdujcie je na co dzień w swoim życiu - zawsze!




14 komentarzy:

  1. Kochana piękne słowa ... masz rację, szkoda życie tracić na narzekanie ... doszukiwać się trzeba nawet tych najmniejszych powodów do radości :) Od razu inaczej na świat się patrzy, kiedy ta szklanka w połowie pełna jest !!
    Życzę zatem z serca udanej niedzieli :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szklanka zawsze jest w połowie pełna:)
      Dziękuję Ci Olu, pozdrawiam ciepło :)))))

      Usuń
  2. oj taka natura nasza że nie umiemy często cieszyć się tym co mamy, ale masz rację trzeba to zmienic bo wszystko tak szybko mija, dzień z dniem, rok za rokiem, więc najwyższy czas dostrzegać radość i szczęście w drobnostkach. Ściskam Cię !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - nigdy za późno nie jest ;)
      Pozdrawiam i dziękuję :)

      Usuń
  3. Witaj Kaan, miło Cię znowu widzieć, a oto moje pozytywne strony:
    1. Po burzy zawsze wychodzi słońce, a po kłótni nadchodzą chwile pogodzenia się, które są bardzo miłe... A i teściowa może zastanowi się nad swoim postępowaniem, gdy kogoś przy stole zabraknie... ;)
    2. Może kobietki podczas sobotnich porządków przypomną sobie, że przecież mają mężów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że je dostrzegasz i mądre rozwiązanie zadania :)
      Ściskam :)

      Usuń
  4. Kolejny świetny post - trafia w serce, rozświetla umysł....uwielbiam!
    Oczywiste rzeczy ponoć są najtrudniejsze do zrozumienia - ale masz rację, pesymistyczny z nas naród a wystarczy tylko dobre strony życia zauważać też - ot, i cała filozofia:)

    Dziękuję Ci kaan!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprostsze rzeczy są najtrudniejsze do zrozumienia, zobaczenia, nauczenia się - trafne spostrzeżenie ;)
      To ja dziękuję Ci:)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Bo z nich życie się składa :)
      Dziękuje i pozdrawiam serdecznie :))))

      Usuń
  6. Ostatnie dni u mnie upływają bardzo wesoło,bo z błędnikiem to tak bywa niestety,ale w końcu ktoś musi mi zakręcać głowę,,hihi,,,Serdeczności***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Margusiu o czym piszesz, ostatnio mojej koleżance tak właśnie świat wirował;)
      Pozdrawiam :*

      Usuń