piątek, 16 maja 2014

Pokój zamknięty na klucz

Pani od matematyki ze szkoły podstawowej w przypływie bezsilności, życzyła mi abym musiała tyle czasu poświęcać na tłumaczenie matematycznych reguł swojemu dziecku co ona i wtedy się przekonam, jaki krzyż  niesie.
Pan dyrektor ówczesnej szkoły  w przypływie złości, bezradności i napływu krwi do twarzy, życzył mi, by moje dzieci w przyszłości fundowały mi takie przeżycia, jakich ja dostarczałam mu przynajmniej raz w tygodniu.
Pani sąsiadka skarżyła rodzicom, że pyskata jestem, bo na jej pytania: Gdzie jedziesz? Kto u Was był? A gdzie rodzice? Odpowiadam stale: "Nie pani sprawa". 
Wszyscy oni razem i każde z osobna, włożyli wkład w moje wychowanie.
Choć łatwo nie mieli.
Od małego byłam łobuziarą.
Dawałam się we znaki rodzicom, dziadkom, sąsiadom i bratu.
Biłam, gryzłam i drapałam, obzywałam i goniłam swoją ofiarę do czasu, aż udało mi się ją złapać.  Najczęściej jednak robiłam to wszystko w słusznej sprawie - w obronie własnej, w obronie słabszych i w obronie własnego honoru. Nikt nie miał prawa skrzywdzić mnie, mojego brata i moich przyjaciół.
Tłumaczyłam to dorosłym, jednak mało kto mnie słuchał.
Rodzice często pojawiali się w szkole i słuchali, że ich córka:
nos rozbiła koledze
trampki spaliła mu w piecu (w mojej klasie stał piec kaflowy)
rzuciła surówką podczas obiadu a mogła ją zostawić na talerzu, skoro nie lubiła
pokłóciła się z nauczycielką i przyszła do dyrektora naskarżyć na nią
zorganizowała ucieczkę klasy, a dla Tomka, który nie chciał iść z nimi, wyrzuciła plecak za okno
podczas dyskoteki szkolnej schowała kolegom kasety disco polo
Rodzice nie nakładali na mnie zbyt surowych kar. Wpajali, że muszę stawać w obronie swojej i brata, co też czyniłam. Koleżanka mamy, polonistka, twierdziła, że jestem dzieckiem twórczym i błędem byłoby zabijać we mnie tę chęć poznawania świata i ludzi;)
Kreatywne zabawy wypełniały każdy mój dzień.
Zachęcałam do nich dzieci z sąsiedztwa, bo wiadome było, że ciekawiej jest bawić się w grupie.
Robiliśmy perfumy z owoców i roślin. Potem chodziliśmy od domu do domu z nadzieją, że je sprzedamy i zarobimy pieniądze na lody.
Goniliśmy motyle, potem wkładaliśmy je do grubych książek w celu zasuszenia a później tworzyliśmy z nich broszki.
Bawiliśmy się od świtu do nocy.
Skaleczone kolana posypywaliśmy piachem.
Próbowaliśmy rzeczy zakazanych, o których do dziś nie wiedzą nasi rodzice.
Dziś z dumą wspominam ten czas.
Dzięki rodzicom, nauczycielom, przyjaciołom uczestniczyłam w lekcjach życia.
Łatwiej mi teraz spełniać się w roli rodzica i pedagoga. Łatwiej przymknąć oko na pewne sprawy, uśmiechnąć się w duchu i przypomnieć, że ja tez przecież próbowałam nadmuchać żabę, zjeść dżdżownicę, by pokazać chłopakom, że twarda jestem.
Nie niszczę w dzieciach kreatywności, nie wymierzam surowych kar, tłumacząc, rozmawiając, staram się uświadomić, że nie wszyscy muszą się lubić, ale wszyscy powinni się szanować.
Bo dziecko poznaje świat metodą prób i błędów. Próbuje tego co trzeba ale też tego, co jest zakazane a to kusi bardziej. Musi znać granice, choć takiego pojęcia nie przyswaja, ale nie może być całkowicie pozbawione możliwości  doświadczania.
Dajmy mu kredyt zaufania, bo rzadko kiedy z małego "łobuza" wyrasta duży "zbój".
Z wiekiem człowiek pokornieje, dojrzewa i wdzięczny jest za wychowanie słowem a nie twardą ręką.

A ja?
Ja teraz z tych wszystkich swoich przygód wyciągam wnioski na przyszłość.
Bo największym błędem byłoby zapomnieć o tym.
Jestem posiadaczką klucza do pokoju wspomnień, z którego nikt nigdy mnie nie wyprosi :)




30 komentarzy:

  1. Ta zadziorna i buntownicz Kasia nadal w Tobie jest;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne wspomnienia :)) Zaśmiałam się aż :))
    Wspomnienia z dzieciństwa... na szczęscie też mam piękne :))) Łobuzico. Popieram, co napisałaś. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe słowa :) Ale żeby dżdżownicę ... brrrrrrrrrrrrrrr ;))))
    Buziaki przesyłam i miłego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No teraz bym nie zjadła ;)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  4. Potrafisz wzruszyć do łez ale też rozbawić po pachy :)
    Uwielbiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci moja wierna Fanko :)

      Usuń
  5. o mamusiu!!! ale radość czytać Ciebie! a wiesz że możemy sobie rękę podać blahaha... bo z grzecznych dzieci wyrastają nudni dorośli; amen!

    OdpowiedzUsuń
  6. Łobuziak był z Ciebie... ale fajnie gdy w każdym z nas zostaje "na pamiątkę" coś z tych dziecięcych lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że zostają wspomnienia i cząsteczki tego dziecka taż :)

      Usuń
  7. Kasiu te wszystkie historie ukształtowały Cię na cudowną kobietę (z przeszłościa prawie kryminalną ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, dziękuję, ale ta przeszłość przydaje się bardzo teraz ;)

      Usuń
  8. hah moja droga, czytam i tak sie do siebie samej usmiecham :) bo czesto sie zdarza ze zloszcze sie na moje dzieciaki bo takie pyskate i uparte jak osly.... i wtedy sobie przypominam jaka bylam ja.... i mysle, moja krew ;) na pewno latwiej im bedzie isc przez zycie z tym oslanym uporem :)
    pozdrawiam serdecznie
    aneta

    OdpowiedzUsuń
  9. ...wieczorne buziaki ŁOBUZIARO :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. No, no.... perfumy....
    Widzę, że straszną łobuziarą byłaś! Czy aby na pewno zniknęły Twoje różki? ;-)
    Żartuję oczywiście, ale wiesz, to prawda, że pamięć własnych błędów pomaga wychowywać młodych.
    Pozwala pamiętać, że to małe dziecko, krnąbrne i łobuzerne wyrośnie na fajnego, dobrego człowieka.
    Tylko przeczekać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różki są....., są, są! ;)
      Dziękuję :*

      Usuń
  11. Kasia każdy ma swój pokój wspomnień ...ja mam swój wypełniony wolnością ,starym drewnianym domem ,robieniem szałasów z wysokiej trawy dla drewnianego konika ,smakiem kaszanki od wujka zza lasu ,jazdą na wozie i karmieniem konia koniczyną z ręki .......a pyskata jestem bardziej na starość ......i właśnie dziś wypowiedziałam też do Kuby słowa ,że nie każdego musi lubić ,ale każdego powinien szanować !!!!! buziole łobuziaro !!!!:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądre słowa wypowiedziałaś Mądra Mamo :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  12. wolność....Zabawy z bratem ciotecznym....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezapomniane a Wasze piski i wrzaski, i zapach tych dni na pewno przywołujesz nie raz....
      Pozdrawiam Cie serdecznie:)

      Usuń
  13. To już wiem dlaczego tak Ciebie lubię :-) Byłam taką samą łobuziarą :-))) A swoim dzieciom staram się dawać kredyt zaufania, choć czasami to trudne, ale dzięki takim słowom potem przy kolejnych konfliktach staram się bardziej...Uściski!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, z wzajemnością:)
      Dziękuję :)

      Usuń
  14. Kasieńko, pielęgniuj ten swój pokój wspomnień, czerp z niego jak najwięcej i nigdy się nie zmieniaj! :) On przypomina nam, kim naprawdę jesteśmy. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Taki klucz to skarb:-) Ja też mam:-)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I strzec trzeba jak skarbu ;)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń