wtorek, 10 czerwca 2014

Bez granic

Pani W.jest dobrze wyglądającą kobietą w średnim wieku.
Wie, czego chce, walczy o swoje marzenia.
 Uśmiech rozdaje wszystkim mijanym po drodze, pozdrawia serdecznie.
Pani W. chce spróbować swoich sił i zgłasza swoją kandydaturę na dyrektora firmy.
Wczoraj usłyszała, że w tym wieku, to powinna się domem zajmować a nie karierą.
Że wredna jest, bo ktoś słyszał, jak się z sąsiadką kłóciła.
Nie lubi kobiet wyglądających pięknie, mści się na nich.
Autorem wieści jest osoba, która  stanie z nią ramię w ramię w tym konkursie.
Osoba, która nie zna w ogóle pani W. i nigdy z nią do czynienia nie miała.
A jednak ma sporo do powiedzenia, z zawiści i strachu posunie się do wszystkiego.
Rani, by zdobyć swój cel i liczy, że go osiągnie, nie patrząc na nic.

Moja koleżanka jest nauczycielką.
Długo pracuje w szkole. Pracuje dobrze, wyniki jej pracy są wynikami egzaminów gimnazjalnych, które to, między innymi zaprowadziły szkołę na szczyt.
Moja koleżanka, oprócz tego, że uczy zawiłej, jak dla mnie, matematyki, uczy uczniów przede wszystkim życia. Opowiada, daje przykład, krzyknie, tupnie, pożartuje. Ma serce otwarte dla człowieka, ogromne zaufanie do uczniów i zawsze skuteczne metody działania.
Łzy ma w oczach, kiedy sprawdza klasówki i widzi, że większość dostanie jedynkę. Szuka rozwiązań, by dotrzeć do każdego, by wytłumaczyć, by nadziei nie pozbawić.
Śpi z telefonem na poduszce, bo wychowanka właśnie zabrała policja i matka dzwoni po poradę.
Rozmawia i broni, bo wie, ze człowiek z natury jest dobry.
Chce wierzyć w to, że młodzież za lat parę może i zapomni wzoru na pole równoległoboku ale za to uczciwie i godnie żyć będzie - pomoże komu trzeba, pocieszy, będzie umieć współczuć, uczciwie zarobi na chleb.
Powtarza, że to, co dajemy innym, wraca do nas i że warto żyć dobrze.
Moja koleżanka we czwartek zalała się łzami.
Usłyszała o sobie, że jest konfidentem, donosicielem i wyrachowana jest też.
Te słowa pod jej adresem wypowiedziała koleżanka z pracy, z którą pracuje kilkanaście lat.
Z zawiści wypowiedziane, z pewną ironią, sprawiły, że runął jej cały świat i wartości, którymi się kierowała w życiu i o których mówiła młodzieży.
"Oberwała" tylko za to, że jej etat jet o 2 godziny większy niż tamtej koleżanki. Dwie godziny...

Małżeństwo wybudowało dom.
Dom, na który tyrali całe 18 lat, odmawiając sobie przyjemności, wakacji i składając grosz do grosza.
Zanim zalali fundamenty, głośno było o tym, ze burżuje, że chamy, że nie wiedzą, co to życie, bo zwykłych ludzi na dom teraz nie stać.
Zaczynało się do rodziny, kończyło się na nieznajomych całkiem ludziach.
Jeden człowiek widział, jak za darmo pustaki dostają, drugi, że w totka wygrali, trzeci natomiast nieznajomy twierdził, że spadek odziedziczyli.
Niektórzy przestali im się kłaniać.
Każdy dzień przynosił coraz to nowsze historie dotyczące małżeństwa, ktoś nawet powiedział, ze pan K. jest członkiem mafii.
A przecież swoje mieli, zarobione, nikomu nic nie ukradli i nikt im nic nie dał.
Ale nie tłumaczyli się, wiedzieli, że nie warto...

Czy istnieją granice jakichś zachowań?
Czy zawiść ludzka jest tak potężna, że w jednej sekundzie sprawi, że wszystko może runąć?
Co z wartościami, z sumieniem naszym?
Dlaczego ludzie marnują swój czas na zajmowanie się życiem innych?
Może dlatego, że swojego życia nie mają?
Dlaczego tak trudno przychodzi nam radość z osiągnięć innych?
Dlaczego nie potrafimy się cieszyć tym, że małżeństwo dom wybudowało, że nauczycielce należą się te dwie godziny za to, jaka jest, jak uczy?
Przecież to takie proste.
Tak bardzo brakuje nam  radości z dnia codziennego.
A może by tak przysiąść jak motyl, odetchnąć, zachłysnąć się pięknem teraźniejszości i przymierzyć przyszłość? I jak się okaże, że źle leży, to ją zwęzić lub poszerzyć a jak leży dobrze, to tylko uśmiechnąć się do lustra?
Może warto na sobie się skupić?
Przypomnieć, jak to się robi?


Kiedyś przeczytałam, że wewnątrz każdego z nas walkę toczą dwa wilki.
Jeden z nich jest pełen złości, nienawiści i zazdrości. Drugiego natomiast przepełnia miłość, szacunek i radość. Wiecie, który wygra?
Ten, którego karmimy...

Dlaczego więc, ten drugi mizernieje w oczach?

30 komentarzy:

  1. kiedyś "nie złosciłam, się na ludzi, którzy interesowali się moim życiem prywatnym. Ja im współczułam, że nie mieli własnego" ale dziś kiedy wokół tyle chamstwa, obłudy, złości i słownej agresji, zastanawiam się dokąd zmierza te nasze wielce wykfalifikowane społeczeństwo, które lata temu porzuciło świat zacofania i niewiedzy; zdaje się że po drodze zagubiło zwykłą ludzką życzliwość, uprzejmość i radość z życia. "Kiedyś traktowałem ludzi dobrze, teraz traktuje ich z wzajemnością.." A.Hopkins , tylko wiesz co? nie mam w naturze chamsta i nie umiem odpłacić tym samym. Trzeba nauczyć się ignorować takich ludzi bo "złościć się, to znaczy mścić się na własnym zdrowi za głupotę innych" - nie warto. Kochajmy siebie, traktujmy jak najlepszego pzyjaciela, dbajmy i szanujmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrości całego świata zawarłaś w tym wpisie, pozostaje mi tylko podpisać się pod tym obiema rękami :)
      Dziękuję bardzo!

      Usuń
  2. "Osa żądląc umiera...Gdyby ludzie tak mieli, świat byłby piękniejszy" ;)
    Świetny tekst, brawo!
    Nie musimy się lubić ale powinniśmy się szanować!!!
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o proszę ,o tym nie pomyślałam :)))

      Usuń
    2. Aniu, wydrukowałam i noszę w notesie - świetny tekst!!!
      Dziękuję Ci :)

      Usuń
  3. Kochana - jak zwykle głęboko i prawdziwie :) A historię o wilku staram się przypominać sobie każdego dnia .

    Ogromne pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety od zawiści innych nie uciekniemy :( A jeżeli ludzie szepczą za Twoimi plecami, to tylko znaczy że ich wyprzedziłeś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętam te słowa, dziękuję Ci bardzo.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. oj Kasia żebyś Ty wiedziała jak mi trafiłaś w punkt tym postem ...sama się nad tym zastanawiam .....czym zawiniłam ???? a im bardziej się próbujesz bronić tym bardziej rozpędzasz machinę nienawiści wobec siebie :(((( echhhh szkoda słów po prostu ....trzeba robić swoje ,żyć po swojemu i nie oglądać się na to co inni mamroczą ...tyle że jeśli Ty masz czyste intencje ,to ja się pytam ZA CO ????BUZIOLE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to pytanie Aga nie otrzymamy odpowiedzi...niestety.
      Mój wujek mawiał: "Psy szczekają karawana idzie dalej", i chyba tak właśnie trzeba, by nie zwariować.
      Ściskam :*

      Usuń
  6. Zazdrość ma zawsze barwę błota- tak rozpoczęłam jeden z moich wierszy po kolejnym ataku zazdrości na moja osobę! Teraz nie reaguję, niech się złośliwcy męczą sami!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I taką postawę prezentuję ja, choć wierszy pisać nie umiem, ale Odę do Zazdrości bym może jakąś skleciła;)
      Dziękuję Basiu za mądre słowa.

      Usuń
  7. z zycia wziete i niestety prawdziwe. tez mam tu takie sasiadki i za kazdym razem tlumacze sobie w duchu ze one przeciez wlasnego zycia nie maja to i wszyscy i wszystko dookola ich obchodzi i wszystko truja... pozdrawiam serdecznie
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto takich sąsiadek nie ma?
      Ich swoje życie nie interesuje, może faktycznie go nie mają i dlatego naszym się przesadnie zajmują?
      Ciężko to sobie wyobrazić, ale cóż, było, jest i chyba raczej będzie...

      Pozdrawiam Anetko :)

      Usuń
  8. Kasia poza tym, że jak zwykle kawał dobrego pisania, to wsparłaś postem wszystkich narażonych na tą kretyńską zawiść bliźniego. Pokazałaś, że nie wszyscy są tacy sami, i nie we wszystkich wygrywa zły wilk.
    Ty ICH wspierasz i szanujesz!!!
    To dla NICH ważne, że jest KTOŚ kto stanie za NIMI murem♥
    Ja Ci dziękuję za post i za tą porcję wzruszeń♥
    Całuję - Sabina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sabinko, dziękuję Ci za te słowa.
      Ja nie zazdroszczę, ja się cieszę z tego, że ktoś coś ma, że potrafi. Bo przecież skoro się starał to nagrodę dostał, proste!
      Ściskam ♥

      Usuń
  9. bo ten świat tak urządzony jest - jeden ma inny nie, jeden ma a nieszczęśliwy , drugi nie ma a szczęśliwy jest, innym razem odwrotnie ... tylko zrozumieć trudno te emocje, które nie pozwalają cieszyć się tym co mamy lub starać się o to czego nie mamy a zdobyć trudno, a inny ma tak łatwo i to uczucie zazdrości z powodzenia innych czy satysfakcji z niepowodzenia ... nie rozumiem, nie umiem, nie znam tego, bo cieszę się tym co mam, a jak nie mam to nie zazdroszczę, to chyba ja tego dobrego wilka dokarmiam i dobrze mi z tym :)
    Dobrego dnia Kasiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, żeby tak każdy jak Ty wilka dobrego karmił, cudny świat byłby :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  10. Jakie te przykłady bliskie, niemal z podwórka. Szkoda, że takie rzeczy bardziej zapadaja nam w pamięć niż chwile życzliwości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może właśnie za mało jest tych chwil życzliwości, które dajemy i które dostajemy?
      A może docenić nie potrafimy tych miłych?
      Może to nasza narodowa przywara, że zamiast darowanej wędki od razu chcemy mieć rybę?

      Ściskam :)

      Usuń
  11. Ja od kiedy zaczęłam myślec o sobie a nie o tym co myslą o mnie inni zyje mi się znacznie lepiej...Życie by było łatwiejsze gdyby każdy nie wściubiał nosa w nie swoje sprawy....nie obrażał...innych traktował by tak jak sam by chciał być traktowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to marzenie wielu, jak na razie trudne do zrealizowania, ale kto wie, kto wie?
      Gdyby każdy utrzymywał porządek przy swoim domu, świat byłby czysty ;)
      Pozdrawiam Halinko:)

      Usuń
  12. To co piszesz to codzienność wielu osób, których życie składa się z zazdrości i zawiści. Dla mnie to smutne i przygnębiające. I wbrew wszystkiemu-staram się jednak wierzyć w człowieka!
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja wierzę, mimo wszystko :)
      Pozdrawiam i dziękuję!

      Usuń
  13. Bardzo sie ciesze, ze wrocilas.
    Twoja opowiesc dala wiele do myslenia.
    Stare powiedzenie " homo homini lupus est " - czlowiek czlowiekowi wilkiem jest, potwierdza sie jeszcze raz. Mysle ze nie jeden doswiadczyl podobnego traktowania.
    Ale jezeli w kazdym walcza dwa wilki to jezeli inny wilk zaatakuje nas to ten wilk ktory jest w nas powinien sie obudzic i walczyc z tym trzecim aby wygrac , bo inaczej lezymy pokonani i cierpimy i jezeli rany sa glebokie to duzo czasu zabierze zanim sie wygoja a my stracimy duzo sil na sam proces gojenia sie ran. Jak to sie dzieje ze nie u wszystkich ten zlosliwy wilk budzi sie kiedy trzeba nas bronic przed tymi dzikimi stworzeniami z zewnatrz ? Bo przeciez powinnismy sie umiec tez bronic przed takimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawa interpretacja, daje do myślenia.
      A wilk z reguły nie budzi się by nas bronić dlatego, bo jest najzwyczajniej tchórzem. Nie staje do walki jak równy z równym, woli zaatakować nie dzikie stworzenie z zewnątrz, tylko kogoś, kto serce ma dobre i uczynny jest, o ile łatwiej takiego pokonać - to tak jak w opowieści o dwóch nauczycielkach, którą zawarłam w tym poście.
      Nie pozostaje nam nic innego, jak próbować zmienić powiedzenie na "człowiek człowiekowi przyjacielem jest", może faktycznie wtedy uśpimy te bestie w sobie na zawsze?
      DZIĘKUJĘ Ci za te Twoje słowa.

      Usuń
    2. Homo homini AMICO est - brzmi jak balsam dla ucha i moze i serca. napawa optymizmem, przywraca wiare w dobroc ludzi.
      To ja dziekuje i klaniam sie .

      Usuń
  14. Ja staram się nie dostrzegać tych pierwszych wilków w otoczeniu, a jak już są - minimalizuję ich wpływy na mnie i bliskich do minimum... NIe mam pojęcia dlaczego tak wiele ludzi kieruje się złością i nienawiścią... Może brak prawdziwych dobrych relacji wyzwala takie uczucia? Na szczęści jest też duuuużo wspaniałych, serdecznych ludzi:):) Pozdrawiam ciepło!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie chodzi o to, by tymi serdecznymi się otaczać, by szczęśliwym być :)
      Dziękuję Ingo :)

      Usuń