wtorek, 3 czerwca 2014

Dziecko zarządzane

Franek jest jedynakiem.
Za rok skończy gimnazjum. Od małego chorował często, co wiązało się z jego licznymi pobytami w szpitalu. Dziś jest zdrowy, a przeszłość nie pozostawiła po sobie żadnego śladu.
Franek jest sam. Sam jest w domu, sam jest w szkole, sam na uroczystościach rodzinnych i klasowych. Sam przy stole je obiad w stołówce szkolnej, sam stoi pod ścianą na przerwie.
Franek dzwoni do rodziców i mówi im, o której mają czekać na niego pod szkołą. Czekają - wedle życzenia Franka.
Franka pilnują rodzicie i dziadkowie. Franek nie zostaje sam, bo nie może, musi mieć towarzysza do rozmowy, do zabawy.
Franek dla swoich rodziców jest pępkiem świata. Jest pilnowany, chroniony, wyręczany i nagradzany za to, że jest.
Matka wyręcza go we wszystkim, chucha i dmucha, i tworzy scenariusz jego życia na przyszłość.
Franek ma skończyć technikum i firmę budowlaną założyć. Nadal nic nie będzie musiał robić, bo inni zapracują na jego wygody.
Stale wyręczany i pilnowany przez rodziców Franek, trzymany pod kloszem, żyje życiem rodziców, ich marzeniami, planami na przyszłość. Wrogiem jest każdy, kto zwróci uwagę, przyjacielem, kto utwierdzi ich w przekonaniu, że dobrze robią.
Franek już chyba nie wie, jak się własnym życiem żyje, jak to jest być sobą.
Jak to jest pojechać z klasą na biwak i przeżyć tam kilka przygód, jak to jest zmoknąć w czasie deszczu i nie mieć spodni na zmianę, jak to jest zapalić papierosa i się dusić tym dymem, co to znaczy nuda i bunt dziecięcy.
Franek za to wie, ile zarabiają sąsiedzi, szef mamy i nauczyciele.
Sam robi zakupy na allegro, bo wie, że rodzice za każdą przesyłkę zapłacą.
Nie ma oporów, by skomentować wszystko i wszystkich.
Franek nie kupi ciasta na kiermaszu w szkole, tylko weźmie je sobie, nie pytając nikogo o zdanie.
On oznajmi, że nie ma go kto odwieźć do domu,wsiądzie do samochodu nauczyciela i powie, gdzie ma go zawieźć.
On wie, że założy firmę, na usługi której nie będzie prawie nikogo stać, bo z jego usług tylko bogaci korzystać będą.
Franek nie zna słowa empatia, nie umie cieszyć się z sukcesów innych. Kiedy ktoś je odnosi, wzbudza to w nim zazdrość  i agresję.
Franek nie lubi małych dzieci, brzydzi się nimi.
Nigdy nikomu nie pomógł, nie zrobił prezentu, ot tak, spontanicznie, od serca.
Prezenty dostaje on i tylko on.
Ma wszystko, o czym inne dzieciaki mogą tylko marzyć.
Żyje w monitorowanym, okablowanym, wirtualnym, sztucznym świecie.
Cieszy się, kiedy inni mu zazdroszczą kolejnego gadżetu przyniesionego do szkoły.
Ciuchy? Tylko markowe, nie zapomni też podać ceny towaru.
Na 18 urodziny dostanie samochód, bo prawo jazdy zda na pewno, rodziców w tym głowa.
Kto to słyszał, żeby dostać tablet na osiemnastkę? Tablet to on ma już od dawna!
Kiedy w klasie przez rok wszyscy zbierali plastikowe nakrętki na wózek inwalidzki dla ucznia, on z uśmiechem oznajmił, że ma już dwa worki nakrętek, ale nie zamierza ich przynosić, sprzeda i pieniądze zarobi.

Za późno jest na zmiany w życiu chłopca.
Za silne oddziaływanie rodziny, brak kontaktu z innymi, stworzyło najbardziej rozpieszczoną i samolubną istotę jaką znam.
A mógł żyć tak, by piękno dnia każdego dostrzegać.
By nieść radość innym i z innymi z tej radości się cieszyć.
Mógł te nakrętki przynieść i uszczęśliwić kogoś, kto nie ma rąk zdrowych tak jak on, by sobie na coś zapracować.
Mógł do kolegi zadzwonić i zapytać, dlaczego go w szkole nie ma tak długo?
I nauczycielkę podwieźć samochodem, w którym rodzice na niego czekają.
Mógł cukierki przynieść do szkoły i wszystkich poczęstować.
I na biwak mógł jechać i koleżance kurtkę pożyczyć podczas ulewy.
I mógłby zostać kasjerem w banku, listonoszem, lekarzem czy nawet nauczycielem, ważne, żeby świadomie wyboru dokonał i  zapracował uczciwie na swoją przyszłość.
Mógł żyć po swojemu, za siebie, nie porównując się z nikim.
Mógł leżeć na trawie, zamknąć oczy i marzyć, szukać swojego miejsca w świecie.
Mógł samodzielnie dokonywać wyborów, być tu i teraz.
Nie porównywać tylko współuczestniczyć, by umieć siebie w tym życiu zaakceptować.

Franek zaczął swoje życie goniąc za czymś nieswoim, obcym, jednak upragnionym przez rodziców, niby lepszym.
A urodził się spontaniczny i pełen radości, tak jak inne dzieci przecież.....


20 komentarzy:

  1. Kasiu wow!!! Franek to postać prawdziwa??
    Smutek!
    Całusy S.
    PS: Cieszę się, że jesteś z powrotem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, prawdziwa, tylko imię zostało zmienione.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Kolejny wpis, kolejna zaduma...
    Pomagasz mi wychowywać moje dzieci.
    I mnie zmieniasz, nawet nie wiesz jak bardzo :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję Ci bardzo za te słowa.

      Usuń
  3. Ja myślałam, że źle wychowuję dzieci???
    Kasiu, podpisuję się pod wpisem Ani. jesteś wspaniała :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie się myliłaś :)

      Dziękuję Ci bardzo :*

      Usuń
  4. Franków wielu wokół nas i tych dużych i tych małych ....na szczęście nasze dzieci mają nas i nawet jak nasiąkają taką filozofią w środowisku frankowym ,my pokazujemy właściwą drogę ....a wiesz Kasiu, że u nas Franki w przewadze niestety teraz .....tak mi się wydaje po rozmowach z moim synem ....buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Franki w przewadze, niestety.
      Buziole

      Usuń
  5. Kasiu,niestety takich Franków jest wielu...widzę to w zyciu moich córek.Posiadamy dużą firmę,sklep mamy jakiś majątek i mimo,że wydaje mi się,ze mamy sporo moje dziewczyny od liceum latem pracowały,potem na studiach.Zawsze zarabiały na siebie,choć bez problemu dalibyśmy im co chcą lub jako rodzina możemy sobie pozwolić na więcej niz inni.Po prostu moje dzieci wiedzą,ze aby coś osiągnąć trzeba się napracować,jak mama,tata,wujek czy babcia.A co mnie najbardziej szokuje.Moja córka miała w klasie maturalnej 30 osób,spotkała się z nimi w sierpniu po wakacjach.I okazało się,że tylko ona i jeszcze dwóch kolegów pracowało.Reszta odpoczywała po maturze,Szok.Nie wiem co te dzieci w życiu osiągną.To straszne ale to wina rodziców.nie potrafią nauczyć dzieci,że aby coś w zyciu osiągnąć trzeba włożyć trochę wysiłku.Sorry,że znowu się tak rozpisałam ale widzę,że to kolejne pokolenie nie jest dobrze przygotowane do życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię, jak piszesz :)
      Ja osobiście uważam, że praca uczy szacunku do pieniędzy, przygotowuje do odpowiedzialnego życia, uczy odpowiedzialności.
      I nie mogę pojąć tych, którzy żyjąc, liczą tylko na mannę z nieba - "Jak zarobić żeby się nie narobić?"
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. zal takich dzieci :( ale za kazdym razem dziwie sie jak one tak sie daja oskubac z wlasnej woli. mam tu taka dziewczynke w sasiedztwie - nie wredna taka jak franek, ale absolutnie pozbawiona wszelkiego szalenstwa i co ja widze to sie zastanawiam jak dziecko moze takim sie stac?? na moje moge wrzeszczec, ale one glowa zawsze przez mur, czy mi sie to podoba czy nie :) a ja sie zloszcze i jestem szczesliwa, ze takie uparciuchy bo kiedys w zyciu im bedzie latwiej, bo same beda o sobie decydowac.
    pozdrawiam najmocniej!!! co cie czytam to mysle o idealach z czasow studiow na WSPSie :)
    dziekuje!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tym zastanawiam nie raz, dlaczego dzieci takie nogą nie tupną, nie zbuntują się?
      Chyba wcześnie zaczynają być urabiane i przyjmują to jako normę.

      Dziękuję Ci i cieszę się bardzo, że poniekąd przyczyniłam się do przywołania miłych wspomnień :)

      Usuń
  7. Cieszę się, że jesteś Kasiu :) I to z takim tekstem! Żal serce ściska, że dzieci są uczone takiej bezwzględności i egoizmu, bez żadnych głębszych wartości, które nadają sens życiu i czynią je piękniejszym, to: miłość, przyjaźń, empatia i pracowitość. To takie smutne. Nie potrafiłabym tak bardzo skrzywić swego dziecka wpajając mu takie bzdury do głowy. Współczuję starości samotnym rodzicom.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja bym nie potrafiła, żal mi by było mojego dziecka.
      Ale jak widać, są wyjątki ;)

      Dziękuję Ci :*

      Usuń
  8. Hmm...Czytam ,czytam ...Od razu domyslilam sie ,ze Franek jest postacia prawdziwa ...Mam wnuka 16 letniego..Corka mowila ,ze zawsze pod koniec roku szkolnego na wywiadowce jest temat wycieczki ...Rodzice wymyslaja ,ze glowa boli ..drogie wycieczki na ktore wiadomo ,ze czesc mlodziezy nie bedzie stac ,a czesc poprostu nie chce lazic w upal po miastach i muzeach itd..Corka moja zaproponowala ,zeby wychowawczyni sama zapytala sie mlodych co by chcieli ..Oczywiscie 3/4 chciala na biwak ,do lasu ,nad jezioro ...Na kolejnym zebraniu niektore mamy mialy watpliwosci ,gdzie corki prostownice do wlosow podlacza ,no i w ogole to takie "pchy !" :( Zawsze kilka tych samych osob nie jedzie ..wlasnie takie wycacane i odizolowane "Franki ".,jakie wspomnienia beda miec ?Klasa ma mloda pania wychowawczynie ,ktora z nimi kakretnie rozmawia ...bedziecie w porzadku ,beda kolejne biwaki ...do pomocy oczywiscie jada rodzice ..chetnych oczywiscie brak !ale madrzyc sie na wywiadowkach to ,ho,hooo...smutne to wychowanie Franka ...bedzie w przyszlosci paskudnym szefem ,kto wie czy zalozy rodzine ,a jesli ,to bedzie oschlym ojcem i wychowa kolejnego Franka egoiste ,a moze unieszczesliwi po drodze wielu ludzi ?Pozdrawiam .Magdalena znad Menu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdaleno, czytam Cię i czytam i dochodzę do wniosku, ze mój syn w podobnej klasie się uczy;)
      Smutne to jest i niesmaczne też.
      I takich rodziców mi szkoda, bo co zasieją, to zbiorą niestety i nie chciałabym, by Franek był czyimkolwiek szefem kiedyś....

      Dziękuję Ci za te słowa.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Biedny Franek! Ale nigdy nie jest za późno na zmiany!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy czas na zmiany nie minął...
      Szkoda chłopaka.

      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Franek musi być prawdziwy bo takich Franków jest wielu. Przykre to jest. Jak można tak krzywdzić dzieci. Ale niestety rodzice nie mają świadomości wychowawczej dlatego m.in. tak się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie zadaję to pytanie stale i nie znam odpowiedzi niestety...

      Dziękuję.

      Usuń