wtorek, 26 sierpnia 2014

Historie, opowieści, tajemnice....

W dzisiejszym świecie niewiele jest mieszkań, w których brak jest telewizora. Znam domy, w których włączony jest on nawet wtedy, gdy domowników w nich nie ma. Dziś nikt nie wyobraża sobie życia bez takich urządzeń jak komputer, tablet czy telewizor. Niektórzy prześcigają się nawzajem sądząc, że im więcej cali ma jego ekran, tym większą pozycję zajmuje człowiek w społeczeństwie. Tak, wyznacznikiem naszego jestestwa bywa niejednokrotnie nośnik telewizyjny, który moim zdaniem wnosi w nasze życie więcej złego niż dobrego.
Codziennie zalewani jesteśmy potokiem strasznych informacji. Bo tylko takimi jesteśmy zazwyczaj karmieni. O dobrych rzeczach wspomina się "w przelocie" i krótko. O tych złych mówi się długo i zawsze na początku każdego programu informacyjnego. Potem rozpamiętujemy je wykonując różne czynności domowe, siedząc ze znajomymi, stojąc w kolejce przy kasie w sklepie.
Jakby nam tego mało było, włączamy komputer i dozujemy sobie kolejną dawkę wiadomości, niejednokrotnie męczymy się z przedawkowania. Zaczynamy sami siebie pytać o sens tego wszystkiego. Co to za świat? Co to za ludzie? Z przerażeniem myślimy o przyszłości a nasze rozmowy z bliskimi dotyczą kolejnych newsów usłyszanych w międzyczasie.
Kiedy opadają emocje związane z jedną informacją, pojawia się zaraz druga, o trzeciej dziecko dowiaduje się z internetu i dzieli się nią z nami z wypiekami na twarzy. Potem kolejna debata, myśli, szok, niedowierzanie i po pewnym czasie puszczenie w niepamięć. Zdecydowanie mniej czasu zajmuje nam rozmowa o dobrym filmie czy książce.
Takich informacji dociera do nas setki dziennie. Pozostają one bez większego wpływu na nasze życie, po chwili giną a ich miejsce zajmują kolejne, równie mało istotne dla nas - bo ani wpływu na nasze życie nie mają ani śladu po sobie nie pozostawią w postaci nauki jakiejś czy miłych wspomnień.
Dziś więcej wiemy o rodzinie z jakiejś telenoweli niż o własnej.
Wpatrując się w ekran śledzimy jej losy, żyjemy ich życiem, często pozbawionym prawdziwości. Mamy wtedy czas i nikt nas od tego nie odciągnie.
Do najbliższych wpadamy na chwilę tłumacząc się brakiem czasu. Potem dom, pilot i na moment znów tracimy kontakt z rzeczywistością.

A tuż obok, za drewnianymi drzwiami chatki, na skrzypiącym łóżku narzuconym tkanym pasiakiem siedzi staruszka i tyle prawdziwych historii ma do opowiedzenia. Jej pomarszczona dłoń strzepuje okruchy ze stołu a oczy skierowane są na drogę, którą być może będzie ktoś do niej jechał.
Ona opowie, jak prawdziwe życie wyglądało, kiedy podczas wojny trzy pożary przeżyć musiała. Ona zna te panią z ulicy X od zawsze, bo pomagała jej, kiedy dzieciom trzeba było materiał na nowe płaszcze załatwić. Za trzy worki żyta krawcowa je potem szyła i dzieciom zimą zawsze było ciepło.Ta staruszka, babcia nasza opowie o pierwszej swojej miłości ponad życie i wskazówek udzieli, takich mądrych, prawdziwych. Ona opowie, jak dzieci przy lampach naftowych lekcje odrabiały i potrafiły do nocy opowiadać o tym, co im się w szkole przydarzyło. I powie, że kanapki do szkoły robiła z jajkiem smażonym, bo mało kogo było stać na mięso a jak widziała, że jakiś Bazyli znów głodny w kącie stoi, to mu swoją oddawała, choć i jej żołądek zwijał się w supełek z głodu.
I jak założyła swoją rodzinę i dzieci sześcioro miała i ciężko było a mimo to jeszcze chłopca małego przygarnęła, bo na wojnie rodziców stracił. Bez wahania pod swój dach go wzięła i kochała jak swoje własne. A czasy trudne były.
I tutaj żadnych dyplomów świadczących o "mądrości" nie trzeba posiadać. Jej mądrość to życie, które przeżyła. Jej marzenia, trwogi, radość, smutek, cierpienie i miłość. Jej mądrość, z której powinniśmy czerpać to pochylenie się nad człowiekiem i dostrzeżenie w nim dobra, bo błąd, każdy szybko dostrzec umie, a na prawdę, by ją wydobyć, więcej czasu poświęcić trzeba.
Takie życie, składające się z cząstek, pozornie błahych, tworzą niezwykłą całość, o której nie usłyszymy nigdzie, nawet w tym 50 calowym telewizorze.

Takie wiadomości, wiadomości na wagę złota może nam Ona przekazać i naukę na pewno z z nich wyniesiemy.
I czasu na te rozmowy nie powinno być szkoda i czas straconym na pewno nie będzie.
Tak więc jeżeli się stale w życiu spieszymy, to pospieszmy się, by móc jeszcze te babcię w tym oknie stojącą zobaczyć, bo może być tak, że jak telewizor wyłączymy i przypomnimy sobie o niej i do drzwi zapukamy, to nikt nam tych drzwi już nie otworzy...

A my? Jakie opowieści z życia przekażemy naszym dzieciom, wnukom? Czy opowiemy im o jakiejś rodzinie, której zabrano dzieci, bo usłyszeliśmy o tym w czerwcu 2014r. w TV, czy o tym, jak to dziadek babcię podrywał i na jaki film zabrał ją do kina? Czy zapamiętają zapach szarlotki i domki dla ptaków, które wspólnie robili z tatą/dziadkiem, czy jego wzburzoną minę, bo ktoś znów gdzieś schował pilota? Bo te wspomnienia stworzą nasze bogactwo rodzinne, bogactwo, z którego nikt nas nigdy nie okradnie i namiastkę naszego raju, z którego nikt nas nigdy nie wypędzi.
Historie, tajemnice, opowieści...
I dziś robię wszystko, by za lat 20, kiedy mój syn usiądzie ze swoimi dziećmi na kanapie, mógł im  opowiedzieć, jak to babcia Kasia z dziadkiem Romkiem na pewnym weselu się poznali w 1996 roku...

22 komentarze:

  1. Jeden z najlepszych tekstów, jakie kiedykolwiek czytałam!
    Ach, Kaan......♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze z wielką niecierpliwością czekam na kolejny post i nic nie może mnie odciągnąć jak czytam ,prawie ze wszystkim się zgadzam,wszystko co piszesz to prawda.Ja myślę że równowagę musimy zachować i takie cywilizacyjne''dobra''jak np komputer potrzebny ,żeby móc przeczytać''tam gdzie serce moje''i się zatrzymać,zastanowić,zajrzeć w głąb siebie.....pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      Tak, też jestem zdania, że równowaga musi być i nie mam nic przeciwko TV czy komputerowi, to sprzęt, który wkradł się w nasze życie, uatrakcyjnił je, pomaga w nauce i w pracy, pomaga poszerzać horyzonty, wiadomo, ale nie zgadzam się na to, by zawładnął naszym życiem, pozbawił wspólnych chwil i rozmów, uzależnił i usidlił. Oj, mogłabym w odpowiedzi drugiego posta stworzyć, ale zapewne wiesz, o co mi chodzi ;)
      Pozdrawiam bardzo serdecznie :)

      Usuń
  3. czysta prawda (żyję bez TV, zupełnie ani jednego ulubionego programu czy wiadomości, czasem wiem co się dzieje w świecie ale tylko wówczas jak trafię na wiad w radio podczas jazdy samochodem) jest mi z tym dobrze, bez szumu informacyjnego i tracenia czasu na telewizor, który z jednej strony przybliża nam świat ale z drugiej bardzo mocno go przysłania. Wolę inne zajęcia i nie nudzę się własnym towarzystwem. Pędzimy i sami nie wiemy dokąd. Pełna świadomość własnych potrzeb i akceptacja sprawia, że nie szukamy szczęścia w scenariuszowym życiu innych. Zacznijmy żyć "z i wśród" bliskich nam osób , nie obok nich. Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% z tym, co napisałaś :)
      Dziękuję !

      Usuń
  4. Kasiu ... takie mądre słowa piszesz ....takie prawdziwe .... i kiedyś mało kto się nie zastanawiał czy go stać na dziecko .... a teraz ... ech ten pęd nas niszczy ... i niszczy nieodwracalnie kontakty między ludzkie ... może czas na rewolucję, albo co ....
    Ściskam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu - to obserwacje, doświadczenia moje, rozmowy z innymi tworzą moje posty :)
      Ściskam :*

      Usuń
  5. Ja nie oglądam telewizji prawie wcale i świadomie zrezygnowaliśmy z telewizora w pokoju, kiedy zauważyliśmy, że wieczory zamiast na rozmowach upływają nam na gapieniu się w ekran. Bez sensu to było, bo pamiętam, że jak jeszcze mieszkaliśmy sami, to ja siedząc całymi dniami sama z Hanią miałam tv włączony non stop i oglądałam totalnie wszystko. Potem dopiero okazało się ile da się zrobić podczas dziecięcych drzemek i ile da się powiedzieć, wytłumaczyć, dowiedzieć podczas wspólnych wieczorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, tv kradnie nasz czas, czas, którego i tak mamy mało...Ja lubię obejrzeć czasami jakiś dobry film, potem o nim rozmawiać, zastanawiać się a, że tych filmów aż tak dużo w tv nie jest, to nie mam wyrzutów sumienia zupełnie, że gapię się w ekran ;)

      Usuń
  6. Prawdę mówiąc znów mnie ciary przeszły po przeczytaniu twojego tekstu. Zawsze zostawiam go sobie na deser bo piszesz mądrze i życiowo. A że długo? Pewnie nie każdy pomiędzy serialami ma tyle czasu, aby przeczytać ale wierz mi, że ja czytam. Zawsze.
    I bardzo mi sie podoba twój punkt widzenia kochana Kaan:) Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulinko, bardzo Ci dziękuję ♥
      Wiem, że czytasz i jestem dumna, że takiego Odbiorcę mam!

      Usuń
  7. :) dodam jeszcze tylko ze czesto widze takie zdjecia czlonkow rodziny... w tle flatscreen i zestaw kina domowego ;) albo wypasione auto ;) ..... i nadziwic sie rodzina nie moze ze w niemczech a "tylko" starym fordem jezdzimy :)....
    ale mialam taka babcie bogu dzieki :) i o milosci opowiadala i ciasto piec nauczyla :) i tyle wspanialych rzeczy z nia przezylam i ... i tak mi jej brak bedzie przez reszte mojego zycia.

    a moje dzieci uwielbiaja chleb pieczony z jajkiem :) ....
    a tv stoi u nas w pokoju pod dachem, gdzie wlasciwie caly dzien nie bywamy :)

    staroswieccy jestesmy jacys czy co ;)

    usciski moja droga, madra kobieto :) znow wspaniale napisane.

    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobne pod tym względem jesteśmy - ja mam "niemłode" audi i też się niektórzy w czoło pukają, dlaczego o zmianie nie myślimy;)
      Babcia moja najukochańsza szkołę życia mi dała i plony zbieram teraz.
      TV ograniczyć się staramy, stawiając na rozmowy, gry, wyjazdy, ogniska. Udaje się :)

      Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję Anetko ♥

      Usuń
  8. Swietny wspis moja droga. Nie uwierzysz ale wlsnie o tym zrozmawialam dzis z moim mezem. Kladlam sie wczoraj spac siedzial przed TV, wstalam rano, schodze do salonu a ten znow przed TV. No i tak, nawet nie w formie wyrzutow mowie mu, ze to nie normalne, ze zaczynamy i konczymy dzien albo przed TV albo przed komputerem. I nawet pare razy probowalismy to zmienic, ale zawsze konczy sie tym samym. Dlatego starmy sie jak najczesciej wyjezdzac, zeby oderwac sie od mediow, choc na chwile zapomniec. I wiem, ze to jest problem, duzy problem i czasami chcialabym sie wrocic kilkadziesiat lat wstecz, zeby pobyc jakis czas w takim swiecie bez TV i internetu, dla wyciszenia, dla wyluzowania i oczyszczenia organizmu z tych wszystkich informacji ktore nas otaczaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo ♥
      Oczyszczenie wskazane jak najbardziej, by nas fala wiadomości nie zalała - podobnie radzimy z tym sobie i my :)

      Usuń
  9. Moja droga, ten post mi z nieba spadł!
    Ja telewizji nie oglądam praktycznie wcale. W salonie stoi telewizor, jest stary jak świat, aż wstyd by było go nawet pokazywać gdzieś u mnie na blogu, bo na blogach wnętrzarskich widziałam już same płaskie, wiszące na ścianach nad kominkiem, a nasz to taki jeszcze z tych pudełkowych... ;)
    Od dobrych paru miesięcy jednak jest odłączony w ogóle od sieci, ze względu na to, żeby młodsze dzieciaki nim się nie hipnotyzowały, jak nas w domu nie ma. Najstarszy syn, już dorosły ma u siebie bardziej nowoczesne cacko. Tam, jak sobie zasłużą i się spytają, to mogą pooglądać, ale też z zegarkiem na ręku. Na komputerach mamy założone hasełka, także dostęp jest także ograniczony.
    Niestety to prawda, że media bardzo ingerują w nasze życie. Kiedyś miałam swoją ulubioną serię (" Gotowe na wszystko") i zawsze czekałam na następny odcinek.To akurat warto było dla mnie obejrzeć. Seria się skończyła i... zainteresowanie telewizją także. Jeżeli telewizor by się nagle popsuł, wcale bym się nie zmartwiła. Gorzej jednak jakby to był komputer! Oj, wtedy nie mogłabym czytać Twoich postów i zaglądać na wiele innych blogów... Także wszystko kochana jest dobre, ale w równowadze i umiarze... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też bym nie ubolewała nad tym, że mi się TV popsuł, gorzej, gdyby to był laptop ;)
      I podobnie jak Ty, mam swoje ulubione programy, ale gdybym miała wybierać między TV a książką, to tą drugą bym wybrała. A najbardziej lubię czas, kiedy wszyscy przy stole siedzimy i gadamy, i jemy, i gadamy...:)
      Pozdrawiam i dziękuję ♥

      Usuń
  10. ..buziole Kasieńko!!!!-cińska:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję, że pamiętasz ♥♥♥

      Usuń
  11. zawsze dziewczynko!!!!

    OdpowiedzUsuń