czwartek, 29 stycznia 2015

Granica - przekraczanie zabronione?

Przy porządkach w piwnicy i przeglądaniu kaset magnetofonowych, wpadła mi w ręce stara i zapomniana składanka moich ulubionych przebojów. Każdy tytuł piosenki pisany odręcznie, na białej tekturce włożonej w plastikowe pudełko kasety. Mąż mi je przegrał na płytę, bo spragniona byłam tych melodii bardzo. Nic tak ostatnio nie ucieszyło mojego ucha, jak te dźwięki. Niesamowite, wbite w pamięć, rozpoznawalne po pierwszej nucie, prowokowały do tańca i śpiewu. Pamiętałam każde słowo, każdą melodię. I te obrazy sprzed ponad dwudziestu lat – sala pełna młodych ludzi, kolorowe światła, zapach piwa w powietrzu i dym papierosowy. "Ten klimat, ten luz". I my, kołyszący się przy dźwiękach Budki Suflera, Dżemu, Róż Europy czy Red Hot Chili Peppers. I płaczący przy „Mama Said”.
Ten nasz taniec, który niósł ze sobą radość, znosił granice, uwalniał z kompleksów. Ta muzyka dla mnie dziś, to taka teleportacja do świata, w którym znów jest się nastolatką, dzielącą każdą nutę z przyjaciółmi, podczas szalonych tańców i tych spokojnych, we dwoje. Tak, to była prawdziwa muzyka, prawdziwe teksty z życia wzięte, zmuszające do refleksji, pobudzające wyobraźnię.
„Emigrowałem z ramion twych nad ranem” albo  „Son, your life's an open book,
don't close it fore it's done” to było to, co znałam, co kochałam. 


Pewnego sierpniowego dnia zaprosiła mnie koleżanka do siebie na wieś. Wsiadłam w pociąg, znalazłam miejsce przy oknie, wystawiłam głowę a wiatr bawił się moimi włosami. Wdychałam zapach skoszonej trawy, wiatru i słońca. Stada krów pasące się na łąkach bacznie mi się przyglądały. Tak wyglądała w tym dniu moja wolność.
Kryśka, pomysłowa i przebojowa dziewczyna zadbała o każdą minutę, którą miałam u niej spędzić. Byłam mile zaskoczona. Nie wiedziałam, co nas czeka wieczorem. 
Kiedy zapytała mnie, czy wzięłam ze sobą elegancki strój, nie wiedziałam, o co jej chodzi. Miałam ze sobą ubrania na zmianę, wiadomo, jak się jedzie gdzieś na dwa dni, to się bierze, ale jej nie o to chodziło. Kiedy ją zobaczyłam, zamarłam. Niebieska  sukienka z falbanami, buty na szpilkach, róż na policzkach i na głowie lakier do włosów, coś, czego nie miałam i nie używałam. Kiedy podniosłam jej jeden włos, podniosła się cała fryzura. Szłyśmy potańczyć. To była niespodzianka, którą mi przygotowała i dzięki której znienawidziłam niespodzianki. Ubrałam się w to, co miałam - zieloną krótką spódnicę sztruksową, koszulkę, bluzę z kapturem i buty, czarne znoszone martensy. Kiedy mnie zobaczyła, usiadła ze zdziwienia.
Poszłyśmy. 
To jednak nie była dyskoteka, to była zabawa wiejska. Próżno było tu oczekiwać znajomych melodii a wśród tych umalowanych i „elegancko” ubranych dziewczyn wyglądałam jak Kopciuszek. Pierwszy raz podpierałam ściany, ale wzbudziłam zainteresowanie swoją osobą. Patrzyli na mnie jak na przybysza z innej planety. Pytali Kryśki, skąd jestem i dlaczego tak wyglądam. Grał jakiś zespół disco polo, którego nazwa nic mi nie mówiła a cała sala mdlała, kiedy wokalista brał mikrofon do ręki. Przyglądałam się temu z boku, marząc, by jak najszybciej wsiąść do pociągu i wrócić do domu. Słuchałam tych piosenek i śmiałam się w duchu. Kicz i tandeta. Zdrada, miłość, miłość, zdrada, życie przemija, młodość nie wraca i tak w kółko. Proste do bólu, bez wysiłku zgadniesz, o co chodzi „poecie” a ten tłum jak w amoku, jak oszalały skacze, klaszcze, wyje, piszczy, no masakra jakaś. Nigdy więcej takich przygód, a Kryśkę zamorduję, niech tylko wrócimy do domu. 

Wróciłam i postanowiłam:
Żadnego disco polo! 
Chłopak, który będzie tego słuchał, nie ma u mnie najmniejszych szans. 
W moim domu ten gatunek muzyczny będzie zakazany. 
Nikt nigdy nie będzie tego odtwarzał. 
Jest granica pomiędzy dobrym gustem a totalnym bezguściem, zwanym disco polo i tej granicy nikt w moim domu nie przekroczy.
I fakt, w tym temacie jesteśmy z mężem jednomyślni.

***
Pewnego wieczoru z pokoju syna słyszę:
„Moje ciało tamtej nocy oszalało
Twoje ciało moje ciało omotało”

Co to jest?
Tego się teraz słucha, wiesz? Fajne, skoczne i w ucho wpada, prawda? A wyobraź sobie, że Krzysiek to był na takiej zabawie wiejskiej, na której grał Akcent.

I ja synu byłam, i ja ;)

20 komentarzy:

  1. :)))))))))))))))))) biedna mama :)

    ja co prawda tamtych piosenek z moim mezem nie sluchalam, ale do dzis mam je w pamieci... gdzies pomiedzy placze sie taki fajny kolega z tamtych czasow, mile wspomnienia z nim zwiazane i siwadomosc ze on... niedlugo sie zeni ;) .... historia jak z filmu :) taka to byla mlodosc szalona, ale z pieknymi piosenkami, tekstami az do szpiku kosci... disco polo szans nie mialo :) ........ ale gdzies ty ta zabawe znalazla kochana??? bo ja tez po wioskowych dyskotekach ale zawsze byl poziom ;) - o ciuchach nie mowmy :)

    ja nie wiem jak to sie dzieje, bo jak rodzice dobrej muzy sluchaja to i dzieciom chyba sie udziela... nie mam rady na synia ;) moze podsun mu jakies deep purple???

    usciski!!!! i glowa do gory, to na pewno jakas nieszczesliwa faza ;)

    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawa na Podlasiu, w Paszkowszczyźnie była, ale to ponad 20 lat temu ;)
      A syn słuchał tego co my, lubił, nucił, jednak grupa rówieśników jak widać większy wpływ teraz wywiera, ale się nawróci ;)
      Oby tylko z daleka od lakierów i falban się trzymał ;)
      Ściskam ♥

      Usuń
    2. :) ale ja tez 20 lat temu chodzilam :) takam stara :)

      usciski :)

      Usuń
    3. Stara? E tam, wciąż takie same jesteśmy, tylko doświadczenie mamy większe ;)

      Usuń
  2. Ja tez ostatnio wspominam czasy sprzed 20-tu lat, koniec liceum i studia, piekna muzyka ( i nie mam na mysli disco polo, bo jakos mi to nigdy nie pasowalo:)))) To byly czasy...moj 9-letni sym wczoraj pytal sie mnie czy chcialabym przeniesc sie w czasie...oj chcialabym, chciala...Usciski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja Kamilo chciałabym się przenieść, ale zabrałabym syna, by mu pokazać jak się żyło wtedy :)
      Ściskam:*

      Usuń
  3. I mnie zabawy nie pociągały, byłam na paru i nie zaklimatyzowałam się.
    Wiem, że młodziez dzisiejsza świetnie sie bawi przy tej muzyce, miałam okazję obserwować na dyskotekach szkolnych. Ponoć o gustach się nie dyskutuje ;)
    Syn fajny, bardzo nawet :)

    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, na dyskotekach szkolnych jest szał, bawią się wszyscy, nikt nie siedzi.
      Ale masz rację, o gustach się nie dyskutuje.
      Tak, syn mój fajny jest, bardzo nawet :)

      Usuń
  4. Ja nie lubiłam nigdy disco polo, przede wszystkim za teksty..
    W dwóch słowach - ubogość i ograniczenie. To fakt, że o gustach nie powinno się dyskutować, bo są i gorący zwolennicy tego typu piosenek i mogą się teraz nieźle obruszyć.Ba! Jedni wolą towar z wyższej półki, drudzy disco polo i na przykład pisanie wierszyków w komentarzach na NK... hehe!
    Synem się nie martw. Przejdze mu. Poznaje dopiero świat i wyrabia sobie gusta. Ja kiedyś lubiłam oglądać horrory. Dlaczego? Nie wiem. Jakieś młodzieńcze "hopla". Teraz w życiu nikt by mnie na to nie namówił. Nie dlatego, żebym potem nie mogła zasnąć... O nie! Ot, po prostu szkoda mi cennego czasu, nawet tego w nocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie te teksty irytują, takie nijakie, pospolite, bez szału.
      Synem się nie martwię, niech poszukuje, kształtuje gusta, liczę po cichu, że jednak będzie od nas płyty pożyczał ;)

      Horrorów nie lubiłam nigdy, za to od małego "pochłaniałam" książki i tak zostało.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Pewnie i w mojej pamięci są takie wspomnienia z disco polo w tle. :)
    Nie przeszkadza mi ta muzyka w życiu, ale bez niej nie jest mi źle.
    Pozdrawiam -H

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha, puenta :)
    Co do disco polo - never by "słuchać", "napawać się muzyką", ale do zabawy, tańca - jestem jak najbardziej ZA :) Nie wyobrażam sobie mojego wesela bez disco polo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie :)
      Ja też się nie napawam, choć nie ominiesz tej muzyki, fakt, zawsze ktoś, zawsze gdzieś.
      I na moim weselu było, a jakże, choć zespół robił wszystko co mógł, by wiernie Lombard i Budkę Suflera odtwarzać ;)

      Usuń
  7. Naturalnie dodaję do obserwowanych, by częściej tu zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od wczoraj nadrabiam Twojego bloga. Czytam jak zahipnotyzowana, śmieję się i płaczę na zmianę. Świetne miejsce, będą tu czestym gościem.
    Pozdrawiam.
    Ania K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i zapraszam :)

      Usuń
  9. Ojjj jak ja Ciebie rozumiem:)))) Też się wychowałam na tej muzyce.

    OdpowiedzUsuń