sobota, 17 stycznia 2015

Krótka rozprawa o autorytetach

(…) Nie o tych autorytetach się mówi, o których trzeba. Autorytetem nie może być ktoś, kto się tej czci domaga, prawda? Bo tak naprawdę, on nie zna swojej wartości, myśli, że uznanie innych spowoduje, że sam zacznie siebie cenić. Głupota totalna. A z resztą, w TV i tak nie usłyszymy o prawdziwych autorytetach. Ich trzeba szukać obok, z reguły są zwykli, ale niezwykli zarazem. Matka siedząca przy łóżku chorego dziecka na onkologii i ta wracająca z pracy, zakasująca rękawy i gotująca codziennie obiad rodzinie, cerująca, szyjąca, pomagająca w lekcjach, przytulająca. Człowiek, który prowadząc piekarnię, potrafi rozdać chleb bezdomnym, ojciec z piątką dzieci na rękach, który żonę pochował – to są autorytety. Dzieci, które wspierają się wzajemnie w opiece nad starym, schorowanym ojcem czy matką, którym nawet przez myśl nie przejdzie, by w domu spokojnej starości ich zakwaterować, to są autorytety. Bo oni dają przykład, nie domagają się fanfar, żyją tak codziennie, nie zdając sobie sprawy z tego, że właśnie oto ktoś stoi z boku i bacznie obserwuje, wyciąga wnioski, zastanawia się, rozważa i  autorytetem swoim ich nazywa.
I jak nawet o nich trąbią w tej telewizji, to bynajmniej nie jako o autorytetach.

Natomiast nigdy nie wzbudzi we mnie uznania dziewczyna, która co kilka tygodni zmienia na fb status „w nowym związku”. Tak, myśli pewnie, że tym imponuje koleżankom i pewnie niektórym tak, ale to nie jest wyznacznik oryginalności. Przeklinaniem, paleniem papierosów w wieku 15 lat, też nie zdobędzie uznania. Chyba, że wśród takiego towarzystwa, któremu właśnie to imponuje. Wiem, że się kiedyś zakocha prawdziwie, mam jednak nadzieję, że nie we mnie, bo ja te statusy niestety pamiętać będę….
Albo ci, którzy w życiu swoim skupiają się na tym, by być wierną kopią koleżanki lub kolegi, którzy odnoszą sukcesy w jakiejś dziedzinie. I zamiast pracować nad sobą, odkrywać w sobie pasje, marnują czas na kopiowanie. A przecież, „żeby być kimś, trzeba najpierw być sobą”. Kiedy się ocknie? Kiedy zrozumie?
Chłopak, który idąc z dziewczyną nie przepuści jej w drzwiach, klnie jak szewc (nawet w jej obecności), stawia swoje potrzeby ponad wszystko, nie licząc się z innymi, ale ma motor i tym imponuje kolegom, jakim może być autorytetem? Dla mnie żadnym.
Za to mężczyzna przytulający swoją żonę, potrafiący wspierać, szanować jej wybory, dostrzegający nową fryzurę, kupujący kwiaty bez okazji i przepuszczający obce kobiety w drzwiach, to dla mnie człowiek, z którego biorę przykład.
Albo środowisko szkolne? Ile tam autorytetów? Bo jak nauczyciel ma być autorytetem, skoro nie ma czasu na rozmowę o rzeczach ważnych dla nas, za to znajduje czas na to, by straszyć, wyśmiewać, potępiać. A tylko jedno słowo stoi na przeszkodzie, by przerwać tych zdarzeń bieg: szacunek.
Moja mama powtarza, „że nie musimy się wszyscy lubić, ale musimy się szanować”, i że „możemy się przecież pięknie różnić”. Kto dziś o tym pamięta?
Nie zawarłem w tej pracy opisu jednej osoby, którą uważam za autorytet. Może i dana aktorka czy aktor dla moich kolegów czy koleżanek nim jest, w porządku, każdy ma prawo do swojego zdania. Uważam jednak, że np.aktorka, znana z tego, że jest aktorką i której jedynym problemem jest źle dobrana sukienka, w której występuje na jakiejś tam gali, nie może przebić wyżej wspomnianej matki, która codziennie po czerwonym dywanie idzie, tyle, że na oddział onkologiczny, niestety.
Dla jednych autorytety istnieją, dla drugich nie. Jedni mają ich kilku, inni jednego. Każdy inaczej pojmuje to słowo, inaczej je interpretuje. Chciałbym tylko, by ci, którzy mają styczność z dziećmi i młodzieżą (rodzice, nauczyciele) byli dla nas autorytetami i zawsze zajmowali pozycję nr 1 w tym rankingu .
Ja mam to szczęście.


Praca stworzona na lekcji j.polskiego przez mojego syna licealistę. Pisana „na brudno”, by potem móc o tym temacie dyskutować. Przepisałam, by zachować, by nie zaginęła w tonach papierków, które piętrzą się w jego szafkach. Bez moich przeróbek, słowo w słowo, choć dziś twierdzi, że nie wszystko zostało napisane, czasu zabrakło….


28 komentarzy:

  1. Świetny, prosty tekst. Chwytający za serducho i dający do myślenia. Brawo dla syna, fajnie świat postrzega!
    Pokój ma fantastyczny, oczu oderwać nie mogę. Bomba!
    Pozdrawiam
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo piękne i mądre słowa,mogłabym się pod nimi podpisać.Masz bardzo mądrego syna,który wie co w życiu jest ważne.To w tej chwili nie zdarza się aby młodzi mieli takie przemyślenia.Choć wiem,że moje córki,a są odrobinę starsze od Twojego syna też tak myślą i mają bardzo dobrze poukładane w głowie.Gratuluję syna!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Święte słowa (na tej ściennej ściągawce). Wreszcie matka licealisty a nie przedszkolaka! Mam gimnazjalistkę i bardzo brakuje mi blogów z rodziciesltwem 13+ w tle. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pieknie napisane. Z serca.
    Niedaleko padło jabłko....

    OdpowiedzUsuń
  5. no wlasnie... jablko od jabloni daleko nie upadnie :) taki madry!!!!! i podobny do ciebie w tych slowach! dobra robota, moja droga :)
    cudny chlopak!
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te słowa słyszy codziennie, od 17 lat, czasami nie wierzę, jak go słucham, jak czytam jego myśli, że tak podobni jesteśmy. Nawet ma podobny styl pisania.

      Usuń
  6. ja bym spuchła z dumy ...chcesz zyrtec ????? a poważnie ,to pięknie syna wychowałaś :))) buziole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, spuchłam jak balon, teraz mi coś daj na "odpuchnięcie", bo wiosna idzie ;)

      Usuń
  7. Mateo cudowny tekst!
    Kasia gratuluję to przede wszystkim Twoja zasługa, że Mati jest taki mądry! A jak pisze !!! ♥
    Talent po Mamie ale i po Tacie!
    Buziole dla Was♥
    S.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałego masz syna Kasiu ! Aż miło się na sercu robi ,,,,:) Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, jestem pod wrażeniem! Jaka matka taki syn!!!! Świetne :)
    Pozdrawiam serdecznie -H

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówią, że "wykapany" ojciec ;)
      Dziękuję :*

      Usuń
  10. Niedaleko pada jabłko od jabłoni :)) Jak wspaniale się czyta takie słowa napisane ręką Młodzieży - aż serce rośnie. Ściskam Was mocno ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. ... wielka buźka dla WAS!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym w przyszłości wychować takie dobre dziecko jak Ty Kasiu :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne podejście. Jako dorosła czuję się zawstydzona.
    Fajny chłopak :)
    Pozdrawiam

    A.

    OdpowiedzUsuń