niedziela, 22 lutego 2015

Razem

Robię indyka w sosie mole poblano. Mają wpaść znajomi, jest okazja, by w końcu wypróbować przepis, który od dawna mi w głowie siedzi. On się krząta, zagląda mi przez ramię, że niby łyżeczki szuka, żeby kawę posłodzić. Co on w tej głowie analizuje? Zaraz mnie do szału doprowadzi tym milczeniem. Takie gierki małżeńskie, sceny z codzienności zwykłej. Wylewny to On nie był nigdy. Kwiaty? Kino? Spontaniczne wypady? Nie, w głowie ma zawsze plan A, B i C. Dzień Kobiet czy Walentynki to według niego święta zupełnie niepotrzebnie wpisane w kalendarz. Mógłby chociaż powiedzieć, że ten sos tak pachnie, tak apetycznie wygląda, ale nie, nic z tych rzeczy. Pije kawę, patrzy mi na ręce i coś w tej głowie układa. Ale cierpliwa jestem, opanowana, nie wciągnie mnie w te gierki, znam je na wylot bo i sama z nim w nie gram, a co! Przecież gramy tak razem 18 lat. Gramy o miłość, gramy o słowa codzienne, o te myśli, co to trudno je odkryć, gramy uczciwie ale też oszukujemy. Tak, tak, zdarza się blefować, naruszać wszelkie zakazy, by zwycięsko z tej gry wyjść. Ot tak, dla zasady, po to, by to moje czy jego na wierzchu było. Tak nieidealnie czasami jest, bo od tej słodkości, tych motyli w brzuchu, tych kwiatów bez okazji, zwariowalibyśmy dawno. Ktoś by z boku popatrzył, pokiwał głową i się zastanowił, gdzie ta ich miłość? Bo na pierwszy rzut oka nic a nic nie widać.
No to co, zacznie grę czy nie?
Wstawia filiżankę do zlewu.
Może bym babkę ziemniaczaną zrobił, co? - pyta.  Oczy szeroko otwieram ze zdziwienia. No zwariował. Ludzie do nas jadą, a on z takim daniem wyskoczyć chce, z pospolitą, zwykłą babką. Wstyd jaki, rozpacz, błaganie, by nie żartował tak nawet, bo kto to widział, kartofle ze śmietaną gościom pod nos podsuwać. On nie żartuje. Przynosi ziemniaki, obiera, waży, odlicza, kroi. A mi się w środku wszystko gotuje - jak może, na złość mi to robi.
Mój indyk dochodzi, sos pachnie, choć mógłby być lepszy, ale nie, nie usłyszy tego ode mnie. Stół nakryty, przystawki stoją ale on tę babkę w formę pakuje i do piekarnika wstawia. Zdurniał totalnie.
Siedzimy wszyscy przy stole, babka pachnie obłędnie, goście co rusz pytają, co to za zapach fenomenalny? No tak bym tego nie ujęła. Upieczcie sobie kartofle z cebulą, wrzućcie na to kleksa ze śmietany i wam tez tak zapachnie w domu, myślę. Podaję im tę babkę. Pół godziny i forma pusta. Zachwyty nad każdym kolejnym kawałkiem, proszą o przepis nawet. To może jeszcze indyka, co? - pytam nachalnie. Nie chcą, nie zmieszczą już, tak się tą babką jego najedli. Jak on mógł, no jak? Idę ciasto pokroić, kawę zaparzyć i nosi mnie cholernie, indyk nietknięty, sos czekoladowy furory nie zrobił, porażka, przegrana i to z czym? Z babką, pospolitą babką. Nie odezwę się do niego, o nie.
Wchodzi do kuchni, stawia tę formę po tej babce nieszczęsnej do zmywarki, podchodzi i mówi:
- Dobrze, że tego indyka nie zjedli, będzie cały dla nas, pachnie i wygląda fantastycznie. Wieczorem zrobimy sobie ucztę. Mowę mi odbiera. Uśmiecham się, unoszę się metr nad podłogą.
Może i motyle odleciały ale za to przyleciał indyk, i to jaki - myślę sobie.
Wieczorem, kiedy wszystko wraca do normy, kiedy dom pustoszeje a ze stołu zmiatam ostatni okruszek, On siedzi na kanapie i znów patrzy. Milczy.
Podchodzę do niego.
Kocham cię - mówię.
Dziękuję - odzywa się On.

W tym związku idealnie nie jest. Są zakręty, jest prawda i nieprawda, jest zazdrość i jej brak, jest powaga i poczucie humoru szalone. Nie ma kwiatów bez okazji, nawet przy okazji rzadko są. Ale jesteśmy razem, dzięki sobie stajemy się ludźmi, którymi nigdy byśmy się nie stali samotnie.
Nie wystarczy wyliczyć, że przez tyle radości, trosk czy marzeń się przeszło. Tyle zawodów się przeżyło, rozczarowań. To tylko statystki. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to wszystko nas do siebie zbliżyło? Jeżeli tak, to to właśnie jest miłość. Może nie rzucająca się w oczy, może nie wystawna bardzo, może nie taka, o której czyta się w jakiejś gazecie czy poradniku ale stabilna, mocno stojąca na ziemi. Taka dama, która przyszła i  nie odejdzie i przy której trzeba umieć się zachować, by chamstwem swoim jej nie spłoszyć.

39 komentarzy:

  1. Kasiu piękną nam tu usnułaś opowieść o Was, a ostatnie zdanie mówi wszystko. Życie nie jest usłane różami i idealnym nigdy nie będzie dlatego ja bardziej wierzę w takie opowieści niż te ociekające samym lukrem i miodem. "Miłość, to nie pluszowy miś ani kwiaty..." Całusy i życzę pięknej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od nadmiaru słodyczy się tyje przecież ;)
      Ściskam ♥

      Usuń
  2. Dziewczyno! Wiesz czemu Ciebie się tak lekko i przyjemnie czyta? Bo piszesz od serca, prawdziwie. Nie o kwiatach codziennych, o trzymaniu się za rączkę, o restauracjach, o czułych słowkach, przesłodzonym zwiazku tak, że na wymioty rwie. Piszesz tak, jak jest. O tych motylach, co mają prawo odfrunąć już, o gierkach nie fair, bo kto tego nie przerabia? Ale kto się przyznaje do tego? W poradnikach sa zasady dobrego zwiazku, czytam i mam doła - no tak, nie jest tak, jak być powinno, chory mój związek. Czytam Twoje słowa i myślę - tak, u nas jest podobnie, czyli jest miłość, jest!
    Kocham ♥

    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poradników nie czytaj, twardo się schematów trzymają, jakichś badań przeprowadzonych na Bóg wie kim ;)
      Życie napisze prawdziwy poradnik, tylko żeby autorzy chcieli nam go prawdziwie udostępnić.

      Dziękuję Ci, zapewniam, że jest miłość, jest!

      Usuń
  3. Ach jak ty w słowa ujęłaś...Jeśli jest miłość to już wszystko będzie dobrze, musi. Nie musi być idealnie, moga być chwile gorsze i lepsze, mogą być długie rozmowy i czasami milczenie. Najważniejsze to bycie razem, wsparcie, ciepło..
    A my to wiesz zbyt dużo czasami analizujemy, myślimy, dedukujemy. I czasami działania naszych mężów rozkładamy , rozpisujemy i wymyślamy problemy tam gdzie ich tak naprawdę nie ma. Ja tak mam i chyba nigdy się nie nauczę zbytnio przejmować pewnym problemami, analizować słów pojedyńczych, czasami wypowiedzianych bez zastanowienia..
    Uściski dla Was!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo my takie jesteśmy Asiu, za dużo myślimy, za dużo mówimy, ale bardzo kochamy :)
      Ja słów za bardzo nie analizuję już, czasami udaję, że słucham, czasami on udaje. Ale patrzymy razem w tym samym kierunku póki co i to jest ważne.
      Ściskam ♥

      Usuń
  4. Oj tak, prawda, prawda!!! Jak moj mnie czasem wnerwia czyms, ze garem mam ochote znad zlewu mu trzasnac! Potem robi cos, albo mowi takiego, ze mnie roznraja i wiem, ze kocha na zaboj.
    Milosc jak z romansu, owszem, u nas byla na poczatku, ale potem przychodzi ta dama i zastepuje milosc trzpiotke, hipiske...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale powiedz, no powiedz, że tej hippiski, tej trzpiotki nadal trochę jest, co? Może bardziej skrywane, ale są, no są na bank!

      Usuń
  5. Ten tekst: "...Może i motyle odleciały ale za to przyleciał indyk, i to jaki " mnie rozwalił! ;))))))))
    Jesteś niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam to zdanie i się śmieję sama z siebie :)
      Dziękuję

      Usuń
    2. To zdanie jest super! :))))

      Usuń
  6. Genialny tekst! Buziaki :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu, bo to właśnie miłość jest ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, taka z babką ziemniaczaną w tle ;)

      Usuń
  8. Miłość to właśnie te wszystkie dobre i złe chwile. Zwyczajne i niesamowite, szalone i nudne... Najgorzej to jest wtedy, jak się nie widzi już tej drugiej osoby, nie myśli co robi i nawet nie złości na to, co robi. Jak jest taka obojętność... To najgorsze. A miłość to mają być kłótnie, zgody, kompromisy, życie...

    Babke ziemniaczaną to ja kocham!!! To moje najlepsze wspomnienia dzieciństwa i Mazur. Takie niby nic, a smakuje zawsze i cieszy serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wszystko to, co może scementować związek jeszcze mocniej, jest miłością.
      Ja też babkę kocham, uwielbiam i cieszę się jak dziecko, gdy on te ziemniaki przynosi na nią ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. bardzo, bardzo dobrze się to czyta!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak bym o nas czytała....chociaż M. mi kwiaty na rocznice kupuje, na walentynki i na dzień kobiet...ale koleżanka co u niej te kwiaty zamawia żartuje żę z roku na rok te bukiety coraz skromniejsze:P Ale zawsze dzwoni i zamawia....i ostatnio nawet mi pompony do króiliczych koszyczków robi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No żeby nie było, kwiaty dostaję i ja, czasami ;) I gotujemy razem, co opisałam właśnie ;)
      I szaleństwa nas się trzymają ale nudą wieje też, ale to chyba objaw zdrowego związku, tak myślę ;)

      Usuń
  11. Kasiu, ostatnio te posty jak do mnie pisane, jakbyś w moich myślach czytała ;). I u mnie jest tak samo. Czasem już wytrzymać nie mogę i proszę męża, żeby mówił mi częściej, że mnie kocha, żeby czasem miłe słowo powiedział, a on na to, że jak raz powiedział, to wciąż tak myśli i wystarczy. Jakoś z tym żyć muszę, a jak mam już naprawdę dość, to przypominam sobie jak przyjeżdżał do mnie i siedział godzinami, gdy w szpitalu leżałam 4 razy, jak kupuje mi różne pyszne jedzonka, żeby przyjemność sprawić, itp. I jak już sobie te miłe rzeczy poprzypominam, to od razu mi lżej ;). I wciąż się uczę, żeby jak najczęściej przytulić, powiedzieć "kocham", "dziękuję", pochwalić, bo to "dobro" potem wróci. Ty wiesz, co mam na myśli... Świetny tekst Kasiu :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialne - raz powiedział, to wciąż tak myśli :)
      Bo myśli i kocha, wiesz przecież, tylko wiadomo, dowodów nam trzeba, te baby nieznośne ;)

      Pozdrawiam Was, Zakochańce ♥

      Usuń
  12. Pięknie Kasiu napisane:-)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  13. pieknie to podsumowalas w osttanim akapicie :) my tez juz "walczymy" od 10lat, raz lepiej raz gorzej nam to wychodzi ale najwazniejsze ze do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, najważniejsze, że do przodu, że razem :)
      Dziękuję!

      Usuń
  14. Kasia my to mamy szczęście :)))) ale czasem bym w pęczki powiązała swoich :)))))) buziole

    OdpowiedzUsuń
  15. Hehe. U mnie jest tak samo. Niby 8 marca go w ogóle nie obchodzi, ale potrafi tak wszystko zorganizować, że mój dzień kobiet jest naprawdę wyjątkowy. I dlatego go tak mocno kocham!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudnie :)
      Tyle miłości w tym zdaniu jednym :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  16. Swietny tekst, przeczytałam jednym tchem i choć dla mnie póki co obcy, bo staż małżenski niewielki i jeszcze są i czule słówka i motylki w brzuchu to zdaje sobie sprawe z tego, że za kilka lat i u nas tak bedzie :) Buziaki kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby zawsze te motyle u Was fruwały, Marylko ♥
      Dziękuję.

      Usuń
  17. przeczytałam zaraz po publikacji, ale z powodów technicznych nie dane mi było dodać swojego zdania.
    A może to i lepiej;-)
    Pięknie napisałaś, toż to właśnie jest wielka miłość.
    U nas jest zupełnie inaczej (nie licząc walentynek, dnia kobiet czy nawet rocznic- nie świętujemy): kwiaty są często, bez okazji zwłaszcza, kocham jest kilkanaście razy dziennie, są smsy, komplementy... wiesz, to chyba coś za coś. Coś sobie w ten sposób chcemy wynagrodzić, z różnych powodów. Różne sprawy, różne zawirowania, życiowe, nie między nami. Może chcemy każdą chwilę wykorzystać jak najbardziej się da. Życie dość późno postawiło na wspólnej ścieżce, może to dlatego? Nie wiem.
    Ale Ty napisałaś pięknie. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie sobie miłość okazujecie, pięknie.
      Niech tak już będzie zawsze ♥

      Usuń
  18. Tak dobrze sie to czyta. Ladnie napisane :) Usmiecham sie na taka milosc...

    OdpowiedzUsuń