wtorek, 3 marca 2015

Takie z pozoru zwykłe dni

Są dni, które potrafią po mistrzowsku wywrócić nasze życie do góry nogami. Przewartościować je konkretnie.
Pewnego dnia lipcowego, moja mama postanowiła usmażyć sobie ziemniaki. Danie jak danie, dla mnie wspomnienie z dzieciństwa, z dodatkiem kefiru niebo w gębie. Zaraz po zjedzeniu poczuła ból w nadbrzuszu. Była sama w domu, tata gdzieś się krzątał po podwórku, bo wcześniej się posprzeczali o jakąś drobnostkę.Ściął ją z nóg ten ból, pojawiła się gorączka, przyszedł tata. Stan mamy pogarszał się z minuty na minutę, kiedy straciła przytomność, odebrałam telefon, żebym szybko przyjechała, bo z mamą jest źle. Po drodze zadzwoniłam do lekarza. Diagnoza ścięła mnie z nóg - ostre zapalenie trzustki. Potem karetka, nasza podróż do szpitala, która trwała wieki. Troska o mamę, ale też o tatę, który jadąc obok mnie milczał i dygotał cały. W szpitalu szereg badań - zapalenie trzustki jest następstwem kamicy żółciowej. A tyle razy jej mówiłam, żeby ten woreczek usunęła, tyle razy. Lekarz kręci głową przeglądając wyniki badań, zleca kolejne, bo nie wierzy w to co widzi, takich parametrów na oczy nie widział. Kolejne są jeszcze gorsze. Mówi mi, że cud pozwoli mamie z tego wyjść. Stoję oparta o ścianę przy jej sali i modlę się, proszę Boga o to, by mogła żyć. Ona 35 lat temu też prosiła Boga o moje zdrowie, kiedy zaraz po urodzeniu zachorowałam na posocznicę. Dziś role się odwracają. O godzinie 22 lekarz każe nam jechać do domu. To była najdłuższa noc w moim życiu, z telefonem przy głowie, z prośbami do Boga, by dał jej szansę, by dał jej życie. A przed oczami matka kolegi mojego, która zmarła niedawno, leżąca w tej trumnie, taka młoda zupełnie, nieprzygotowana na to, by odejść, z setkami spraw niepozałatwianych. Ten obraz pod powiekami moimi, dlatego wzbraniałam się, by ich nie zamykać i prosiłam wszystkich świętych o oszczędzenie nam tego. Mama przeżyła.
Taki zwykły dzień lipcowy, który rano nie zapowiadał niczego groźnego, mógł już na zawsze zmienić nasze życie.

I ilekroć wkurzam się o klejącą się podłogę, rozwalone skarpety, nerwową atmosferę w pracy, ludzi, którzy żywią się plotkami, niesprawiedliwie oceniają innych, mam przed oczami ten dzień, którego nijak z pamięci wymazać nie mogę. I co wart jest ten pośpiech nasz, to przejmowanie się takimi durnotami, jak foch koleżanki czy męża? Po co to komu? Te kubki w zlewie, o które wojnę codziennie toczę, czym one są w obliczu tego dnia lipcowego? Zamiast się cieszyć każdym promieniem słońca, uśmiechem bliskiego, znajdujemy coś, do czego się trzeba przyczepić. Bo trzeba lepiej, mocniej, wyżej, idealnie. Ilu z nas potrafi się szczerze cieszyć takim zwykłym dniem lipcowym? A ilu doceni go wtedy, kiedy zamykając powieki zobaczy to pudło dębowe, które nie wiadomo kiedy może całe nasze życie zakończyć? Dlaczego, żeby ujrzeć to, co w życiu ważne, trzeba niejednokrotnie dostać obuchem? Jedno nam życie dano i nikt nam nie da kolejnej szansy na przeżycie go. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy koniec może nastąpić. Dobrze, jeżeli bliżej dziewięćdziesiątki, wtedy człowiek zdąży pozałatwiać co trzeba, przygotować się, bo im bliżej tych lat, tym bardziej świadomie człowiek czeka na to odejście. A co, jak za lat parę, jak jutro czy w pewien lipcowy dzień? A dla męża się tylu rzeczy nie powiedziało, w tej pogoni życiowej, dla córki przepisu się nie dało na te drożdżowe ze śliwkami. I jak to, teraz tak odejść? Tyle spraw na później się odkładało, a później bywa zwykle za późno, jak mawiał Wiesław Myśliwski.
Dlatego przytulaj dziecko najczęściej jak się da, opowiadaj i chwal. Z mężem wino wypij wieczorem, uśmiechnij się, zrób śniadanie i razem biesiadujecie przy nim.
A kubki? Niech się piętrzą w tym zlewie, bo jakie to będzie miało znaczenie, kiedy to dębowe wieko położą....

17 komentarzy:

  1. O matko!!! Jak ty trafiasz w to, co akurat w moim zyciu sie dzieje.
    W sobote mame zawiozlam do szpitala. Miala wysokie cisnienie. Wpadlam na SOR i oczami wolalam 'Pomocy!' 'Moja mama ma chyba zawal!'
    Siedzialam pod drzwiami i czekalam.
    W tym samym miejscu, co 11 lat temu, gdy tata mial zawal i reanimowali go kolejny raz na oiom-ie.
    W tym samym miejscu, co 4 lata temu stala karetka z Centrum Zdrowia Dziecka, zeby zabrac tygodniowego Irka, bo nerki przestaly pracowac.

    I co wtedy w zyciu najwazniejsze? O czym sie mysli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle przeszłaś, jesteś silniejsza o kolejne doświadczenia, przeżycia.
      Dlatego wiesz jak mało kto, co znaczą "takie z pozoru zwykłe dni".
      Pozdrawiam gorąco ♥

      Usuń
  2. Pięknie, pięknie....
    Makijaż popłynął, gile wciągam, ale jakie to ma znaczenie.
    Pisz i otwieraj ludziom oczy, po to cię tej posocznicy ze szponów wyrwali.


    Iza

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za przypomnienie cudnej Białowieży. Mam tam zdjęcie w białej, wybitnie falującej kiecce:)
    Apropos gwałtownej śmierci. Najlepiej żyć tak, jakby jutra miało nie być. Każdego dnia starać się powiedzieć bliskim, jak dużo dla nas znaczą,kochać i przytulać, wybaczać. Brudne gary może i są prozą życia ale w dalszej perspektywie, kiedy wieko się gwałtownie zatrzaśnie, czym są? Aż głupio odpowiadać na to pytanie. Ostatnie słowa mojej mamy brzmiały- a co będzie z dziećmi? Miała 35 lat i zostawiła całe życie nie załatwione. 17 lutego minęła 25 rocznica jej śmierci. Dziś ja również mam 35 lat i dostrzegam ogrom jej prywatnej tragedii. Te brudne gary czy sprzeczka o bzdety (co czasem naprawdę wydaje się problemem nie do przejścia) to zdecydowanie pestka.
    Żyjmy! Pięknie i aktywnie i kochajmy swoich bliskich. Ot, tyle:)
    Jak ja się nie lubię tak uzewnętrzniać Duszko:)
    Buzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Żyjmy! Pięknie i aktywnie i kochajmy swoich bliskich. Ot, tyle" - mądre słowa, mądra recepta.
      Ja bardzo lubię, jak się uzewnętrzniasz, Duszko ♥

      Usuń
  4. Łzy płyną mi po policzkach.... rozłożyłaś mnie tym tekstem, całe moje ciało drga. Ależ Ty masz dar kobieto. Bardzo się cieszę, że tu trafiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo i zapraszam zawsze.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Cale szczescie , gdy wszystko konczy sie dobrze. Mozna odetchnac z ulga i cieszyc sie kazdym dniem, ktory nadejdzie. Korzystaj z kazdego dnia i nie ufaj przyszlosci. Spiesz sie kochac, bo czas szybko mija. Pamietam ile razy zabieralam sie do spisania recept tradycyjnych potraw babci, nie zdazylam wszystkich, nadrobilam jednak, kiedy jeszcze zyla mama. Pokolenie za pokoleniem odchodzi ze swoja unikalna wiedza i doswiadczeniem, spieszmy sie ich kochac, przytulic, ucalowac, poglaskac, bo niezaleznie od wieku kazdy od dziecka do starszego potrzebuje ciepla, czulosci, podtrzymania na duchu, usmiechu, wsparcia, podziekowania za pomoc, uznania, okazania serca slowem albo uczynkiem. Poruszona Twoim tekstem i ostatnimi przejsciami nie moge dalej pisac bo bedzie zbyt osobiscie, wiec tymczasem pozdrawiam z serdecznym usciskiem, Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, dziękuję Ci za te mądre, prawdziwe słowa.
      Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę :)

      Usuń
  6. Swieta prawda kochana. Ja staram sie wlasnie tak zyc, bo wiem jakie to nasze zycie kruche i ulotne. Dzis jestesmy jutro nas nie ma...dlatego trzeba tak zyc, zeby na lozu smierci nie miec sobie nic do zarzucenia. Zeby moc sobie powiedziec ze wykorzystalam kazda jego minute, wycisnelam z niego tyle ile sie dalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marylko, kto jak kto, ale Ty, wyciskasz z tego życia więcej niż rzeczywiście można ;) I rób tak dalej, kochana ♥

      Usuń
  7. ilekroc tak sie dzieje, ze ktos nagle odchodzi, ogarnia mnie zlosc... moze to i niepokorne, ale tak sobie mysle, ze przeciez tylu jest ludzi, ktorzy innym krzywde wyrzadzaja i jakos ten szef z gory ich zdrowiem obdarza, a ci ktorzy dobrzy, odchodza... taka sprawiedliwosc :( ...
    spieszmy sie kochac ludzi...

    usciski kochana!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, żebyś Ty wiedziała, ile razy dziennie ja takie przemyślenia mam? I ta moja wiara czasami tak nisko upada przez to. I nikt mi nie potrafi tego normalnie wytłumaczyć :(
      Pozdrawiam♥

      Usuń