poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Syn

Będąc w ciąży, nie wiedziałam, jakiej płci jest dziecko, które noszę pod sercem. I kiedy 17 lat temu urodziłam syna, cieszyłam się jak głupia. Moja pani doktor powiedziała, że pierwszy raz widzi kobietę, która tak się cieszy, że urodził jej się syn. Zawsze, ale to zawsze, mówiła, kobiety, których ciążę prowadzę liczą na to, że to jednak córka będzie. A pani, jako jedyna spośród wielu moich pacjentek oszalała na punkcie syna, od pierwszej chwili - dziwiła się ta lekarka. A ja oszalałam na punkcie dziecka swojego.
Mojej koleżanki mąż, kiedy urodziła im się druga córka, której ona pragnęła nad życie, dzwonił po lekarzach z pytaniem, czy u noworodków możliwa jest operacja zmiany płci, bo na syna liczył i nie wie, jak ma się z tym pogodzić, że drugą córkę będzie miał w domu. Pamiętam, że nawet żony ze szpitala nie odebrał. Ale ja go nie krytykowałam nigdy, bo wiedziałam, że to naturalne, że każdy o jakiejś płci marzy. Jeden chce chłopca, druga dziewczynkę i to normalne jest przecież, że można się rozczarować, wkurzyć, zwariować nawet. A ona, ta Baśka mówiła, że ci synowie to zupełnie inni są niż córki. Tacy chłodni, samolubni i wygodniccy bardzo. A córka to jednak córka - zawsze przy matce będzie, pomoże, pocieszy, zrozumie. I dziwiła się, że mąż tak się uparł na tego syna. A ona tak mi z całego serca tej córki życzyła. Ja się tylko uśmiechałam.
Pukali się w głowę wszyscy. Jak to syn? I ty tak spokojnie to przyjmujesz? W nosie cię będzie miał, wsiądzie na motor i tyle go będziesz widzieć. A potem jakaś zołza ci go zabierze i po synu.
A on mi rósł w oczach, noszony codziennie i co noc przeze mnie na rękach. I tyle rad dobrych mi dawali, że nosząc krzywdę mu robię, a ja twardo stawiałam na swoim, ręce mam zdrowe, więc noszę, póki nosić go można, za chwilę wyrośnie i na ręce już go nie wezmę. I tak nosiłam, tuliłam i całowałam. Tyle każda matka dać dziecku może, i ta bogata, i ta skromnie żyjąca.
Świat chłopców jest taki piękny, poukładany, konkretny i zrównoważony. Te kolory, te dżinsy z dziurami niejednokrotnie, koszule i adidasy.Tyle spokoju w tym synu moim i te jego ramiona, z tygodnia na tydzień coraz szersze, które mnie czasami obejmą i smutek znika raz dwa. Te męskie kosmetyki, których zapach przyprawia o ból głowy, ale który chce się pamiętać jak najdłużej, bo tak właśnie to szczęście moje pachnie. I są rozmowy, których być nie powinno (bo z synem nie pogadasz, zapewniali), i pomoc jest i ta miłość wszechogarniająca. I kiedy mi mówi, że może fryzjerem zostanie, to ja wtedy patrząc mu w oczy zapewniam, że dumnie będę z tą nową fryzurą po mieście chodzić a jak ktoś zapyta, kto mi ją zrobił, odpowiem, że syn. Dziwi się, że ja tak spokojnie na tą jego profesję przyszłą patrzę, więc drąży dalej - a może policjantem będę, pyta z uśmiechem. Więc mówię, że to ważny i trudny zawód, ktoś musi bezpieczeństwa pilnować ale ile ja wytrzymam wiedząc, że on tam z bronią przeciwko innym uzbrojonym? Wszak mam cię jednego tylko, mówię. Odstawia mi ten kubek kakao do zlewu, patrzy mi w oczy i zapewnia, że policjantem nie zostanie, żebym się nie martwiła tylko. A potem mi mówi, że może firmę założy, ludzi zatrudni i im pewne posady da, by wiedzieli, że zwolnieni nie zostaną, bo przecież ludzie, którzy są pewni swojej pracy, są w niej najbardziej wydajni.
Mówię, że chciałabym, by miał zawsze pełną lodówkę, opłacone rachunki i mógł spełniać marzenia po trochu, by ta praca mu to gwarantowała.
Potem wsiada do tego auta i jadą z kolegami w siną dal a serce moje na tysiąc kawałków się rozpada. Boję się o te jego wyprawy, nie ufam drogom naszym, opadom z nieba, nocy nie ufam i innym kierowcom, których może spotkać w tym czasie na drodze, też nie. Ale nie mogę przecież go stale przy sobie trzymać, odcinać od świata i ograniczać. I kiedy w oknie stoję patrząc jak mi macha ręką na pożegnanie wiem, co przeżywali moi rodzice. Można to zrozumieć dopiero wtedy, kiedy samemu matką się zostaje. I tu nie ważne, czy o córkę, czy o syna chodzi. Nie wiem, czy dobrze robię, dając mu tą swobodę i zaufanie ponadprzeciętne. Nie ma przecież wychowania bez pomyłek, tak jak nie ma bez pomyłek życia. Ważne, by ani jedno ani drugie pomyłką od początku do końca się nie okazało.
I potem, kiedy już z tych wypraw swoich wraca, oglądając tv rzuca z powagą - a kiedy ty mamo badałaś się ostatnio? A miał egoistą być ten SYN...
Moja babcia, która miała sześcioro dzieci twierdziła, że dziecko, niezależnie od płci, jest jak palec u dłoni - bez względu na to, który skaleczysz, boli tak samo. 

Dlatego nie słucham tych, którzy twierdzą, że córka jest najlepszym darem dla matki. To tak, jakby oczekiwać, że rodzące się dziecko musi się nam na coś przydać. A jeżeli nie przyda się, to co? Jeżeli tych pieluch nam nie zmieni na starość, włosów nie uczesze, wody nie poda, to co?
Żadne dziecko, chłopiec czy dziewczynka, nie decyduje o tym, że oto właśnie tego dnia, o tej godzinie pojawi się na świecie. To my, dorośli, powołujemy je na ten ziemski padół. To nasza decyzja, za którą idzie obowiązek zapewnienia dziecku tego co najważniejsze- miłości, bezpieczeństwa, pożywienia, edukacji. Nie mamy prawa żądać od niego odwdzięczania się. Jeżeli uda nam się nie spartaczyć tej naszej pracy, istnieje szansa, że weźmiemy od niego to, co daliśmy, ale może to być tylko jego dobra wola. Dlatego najlepiej skupić się na tym, by zdrowe było a resztę niech robi czas.
Czas, który musimy tylko miłością wypełnić. Ot co.

45 komentarzy:

  1. Oj złamie nie jedno serce ten przystojniak... Fajny facet z niego wyrósł :)
    SERDECZNIE POZDRAWIAM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może niech zdobywa te serca uczciwie a nie łamie, bo przykro dziewczynom będzie ;)
      Dziękuję Ci ♥

      Usuń
  2. Pamiętasz pisałam Ci już kiedyś, że moje dzieci to mój prywatny ZUS, gdyż na emeryturę rządową nie liczę.
    U mnie syn miał być córką, później córka synem w sumie równowaga zachowana, ale czy to ważne?
    Przystojny ten Twój syn, od zawsze taki zachwycająco ładny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, bardzo mi się to zdanie spodobało, nawet na pamięć się nauczyłam, raz zacytowałam Cię nawet ;)
      Czasami myślę, że za ładny jest - takie zdanie matki zakochanej w dziecku.
      Ściskam :*

      Usuń
  3. Czytam Cię i ryczę, oglądam zdjęcia i ryczę, wciągam gile i czytam znowu.
    Tak pięknie napisane, tak pięknie!
    Niech się uczą te matki, co to takie przygnębione chodzą, ze syn się ma urodzić, a one te róże, tule, balerinki już przygotowały. Och, jak mnie takie denerwują.
    Uwielbiam Cię ♥

    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam taką, co pokój na różowo pomalowała, sukienki, balerinki, spinki i inne kupiła, pomimo, że podczas robienia usg lekarz czterokrotnie twierdził, że syn będzie, ona mówiła, że jako matka czuje, że to córka, że lekarz się myli.
      A on miał rację....
      Dziękuję Ci Izo :)

      Usuń
  4. Kasia teraz to ja naprawdę żałuję że córki nie mam :)))))))) miałabym dla niej najlepszego kandydata na męża ever :)))))))) buziaki ....p.s. przystojniacha okrutny jest i już taki dojrzały ...mój Kuba jeszcze dzieciak :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Kuba dorośnie, nawet się nie obejrzysz. I będziesz chciała, by był tym dzieciakiem jeszcze, wiem co mówię;)
      Dzięki Aga :*

      Usuń
  5. Cóż ja mogę w tym temacie napisać,,,chyba nic :(
    Ale syna masz bardzo przystojnego Kasiu, bije od niego czar :) Buziaki dla szczęśliwej mamusi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele matek powinno ten tekst przeczytać.Ze zrozumieniem,bo samo czytanie to za mało.


    OdpowiedzUsuń
  7. Ach wzruszające te laurki:-) Fajnego masz Syna, mam nadzieję, że nasz Trzylatek też na takiego przystojniaka wyrośnie!!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Ten Wasz trzylatek na pewno już takim przystojniakiem jest :)

      Usuń
  8. Trafilam tu przypadkiem. A tu taaaki wpis. Naprawde pieknie napisany. Gratuluje: i tekstu, i syna :) Ja mam chlopcow trzech (baardzo mlodocianych wciaz) i nieustanne zapytania czy starac sie bedziemy o dziewczynke. I chyba rzeczywiscie nie wszyscy rozumieja, ze ja chcialam miec po prostu trojke dzieci. Pozdrawiam cieplo madra mame madrego mezczyzny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, i mnie pytają stale, czy będzie rodzeństwo dla syna, że taka córeczka się przyda ;)
      Żałuję, że się na to drugie wcześniej nie zdecydowałam, to mój błąd wielki, ale jak to mówiła Ania Shirley "Jutro jest zawsze świeże i wolne od błędów", więc kto wie, co zrobię jutro? ;)
      Dziękuję Ci bardzo.
      Zapraszam do siebie zawsze:)

      Usuń
  9. Mnie zawsze drażnią te rozmowy o preferencjach i ta presja najlepiej na "parkę". Znam takich, co wróżą sobie i wg tej wróżby planują syna/córkę i innej opcji pod uwagę brać nie chcą. Ja bym się bała tak z losem igrać, ingerować, bo przecież najważniejsze zdrowie i to nie jest jakiś frazes utarty ale najprawdziwsza prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja takich znam, kiedyś mi w ręce wpadła taka tabela z planowaniem płci, popularna w Chinach bodajże i wiem, że sporo ludzi się nią i w Polsce posiłkuje ;)
      Dla mnie zdrowie dziecka jest najważniejsze, płeć nie ma znaczenia zupełnie.

      Usuń
  10. Pięknie napisałaś o synu...
    Ja mam dwóch. I cieszę się, że ich mam. Że zdrowi.
    Pisałam niedawno w komentarzu na innym blogu o tym marudzeniu, że chłopak znowu, a nie dziewczynka i kucyki, sukieneczki...
    Tak zareagowala jedna mama w przedszkolu, jak nam powiedziala ze smutkiem, ze drugi chlopak sie urodzil. A ona ma juz dosyc zabaw w policjantow i zlodziei. Chce kucyki robic.
    Inna mama tez ubolewala na blogu, ze z synem w kuchnie nie moze sie bawic. I takich pieknych garnkow nie kupi...

    My tam garnki mamy, gotujemy, bawimy sie w sklep, restauracje, ksiegarnie. Kucyki tez robimy, jak grzywka za dluga, a na obcinanie humoru nie ma ;)

    I tez slysze, ze trzecia to juz corka musi byc. Bo jak to kolejny chlopak?
    A sposoby 'na chlopca'/'na dziewczynke' smiesza mnie bardzo. Ale jak ktos wierzy i to najwazniejsze ma byc...

    Synu przystojny bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wczoraj, kiedy czytałam swój wpis po raz któryś, zerkając na tego syna mojego prawie dorosłego, pomyślałam, że szczęście jest tak blisko, a ludziom wciąż źle, nie dogodzisz - bo miał być syn, a jest córka, a co tam, że zdrowe, syn miał być!!! I siedzą z tą córką, która ich swoją płcią rozczarowała i nie wiedzą, jak dużo mają. I w tym narzekaniu swoim, wiecznym niezadowoleniu nie zauważają, że im dzieci dorosły. A jak się ockną, to stawiają pytania: kto mi leki poda? kto szklankę wody? kto zakupy przywiezie? w szpitalu odwiedzi? kto po schodach pomoże wejść? I się dziwią, że nikt nie odpowiada, nikt się do pomocy nie garnie....Choć tak jak pisałam, dziecko nie jest nam niczego winne, to jego dobra wola, że pomoże.
      Tylko, że łatwiej nam dziś czegoś żądać, niż coś dawać. Ot co.
      Ściskam ♥

      Usuń
    2. Aż mi ciarki przeszły, bo sobie teraz pomyślałam, że takie rozczarowanie można całe życie na dziecko przelewać

      Usuń
  11. Witaj
    Przepięknie napisałaś. wzruszyłaś mnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. mam 2 "córeczki" przerobione w pampersie :), ani przez moment nie pomyślałam, jaka szkoda, że to nie dziewczynki. Są to moje serducha ukochane. Mam nadzieję, że będą zdrowi i szczęśliwi. Jednego z nich mamą jesteś także ty, hi hi. Super stwierdzenie: " Nie ma przecież wychowania bez pomyłek, tak jak nie ma bez pomyłek życia. Ważne, by ani jedno ani drugie pomyłką od początku do końca się nie okazało."

    OdpowiedzUsuń
  13. Syn, córka...ile bym dała, żeby cokolwiek było.
    Gdyby się udało, gdyby... tyle miłości czeka i czeka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzeszymy bardzo nie doceniając tego, co mamy. Naprawdę. Aż mi wstyd za siebie, za innych....

      A Ci się uda! Z całych sił trzymam kciuki. I obdarzysz w końcu swoje dziecko tą wielką miłością, którą dla niego skrywasz.
      Ściskam mocno.

      Usuń
    2. Dziękuję za miłe słowo :)
      To takie momenty słabości, bo są inne "dary" za które jestem wdzięczna. Każdy ma swoją ścieżkę, po której drepcze.
      Odściskuję.

      Usuń
  14. Czytam Cię od miesiąca - nadrobiłam wszystko. Blogosfera obca mi nie jest, blogów znam dziesiątki, do jednych wracam, o drugich zapominam. Ciebie nie zapomnę. Wiesz dlaczego? Bo na 100 blogów 90 porusza kwestie, o których dudnią media, prasa i inne, czyli społeczne tematy jak picie, bieda, bicie dzieci, rozwody, itp. Każda o tym samym innymi słowami, cytując jakiegoś dziennikarza, profesora czy nianię. Ty piszesz o własnych spostrzezeniach, własnych sukcesach, czasami porażkach, piszesz własne opinie oparte na własnej wiedzy i doświadczeniu. To jest Twoje zdanie i tylko Twoje. Masz je, ale też nie krytykujesz zdania innych. Do wywiadu z jakimś profesorem czy dziennikarzem każdy dotrze, każdy obejrzy w tv i zapomni. Twoich tekstów się nie zapomina tak szybko, siedzą w głowie i huczą. Prosty język, świetne słownictwo, bez nadęcia i zarozumiałości. Piszesz o SWOIM podwórku i to jest super!
    A tekst o synu ponad wszystko. Choć dzieci nie mam jeszcze i do dziś o córce marzyłam, zmieniłam zdanie, pomogłas mi w tym. Dziękuję Ci.
    Alicja Małyszko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, bardzo Ci dziękuję za tak piękne słowa. Nie bardzo obyta jestem w blogosferze, mam kilka ulubionych miejsc, do których zaglądam, jednak w 90% są to blogi wnętrzarskie, którymi się inspiruję. Dlatego ciężko mi powiedzieć, jakie blogi tematy społeczne poruszają i jak to czynią. Ja piszę, tak jak zauważyłaś, o "swoim podwórku" . Teorię każdy sobie sam poczyta, praktyka szybciej dotrze do odbiorcy, tak uważam. Cieszę się, że tak to odebrałaś.
      Uwielbiam komentarze, które tutaj czytelnicy zostawiają, dzielą się spostrzeżeniami, refleksjami, tworzą ze mną to miejsce, bo bez czytelników nie ma blogerów. Cieszę się z każdej wizyty nowego czytelnika a jak zechce zostać, to skaczę z radości.
      Dziękuję Ci i zapraszam.

      Usuń
  15. Tak pięknie napisane o tak prostych sprawach. Dziękuję. Dziś patrzę na mojego syna, który za moment skończy 20 lat, wyjechał na studia do innego miasta i już żałuję, że tak szybko urósł, ale dziś to on nosi mnie na rękach. Patrzę jak rośnie na mądrego mężczyznę, mogę z nim pogadać o wszystkim, wiem, że ma dobre serce i w kuchni radzi sobie świetnie i nauczył mnie gotować jajka na miękko ( zawsze gotowałam za długo). A córkę też mam, na razie wyrosła z kucyków i sukieneczek i trochę "warczy" na nas w domu, ale tzw, "trudny wiek"... przeczekam, a ona też dojrzeje i zrozumie. Takie życie. Cieszę, że mam moje dzieci zdrowe i to jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest najważniejsze - zdrowie. Jak je mamy, wszystko się ułoży jakoś. Dzieci rosną zdecydowanie za szybko, ale ile możemy się od nich uczyć? Chociażby tego, ile czasu jajka na miękko się gotuje?
      Córką się nie przejmuj, warczałam i ja, buntowałam się okropnie też, ale coś tam ze mnie wyrosło jednak ;)
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za pozostawione słowo....:)

      Usuń
  16. Kochana ty moja, normalnie lezka w oku mi sie zakrecila. Tak to wszystko pieknie napisalas. A twoj syn to dar ogromny. Jak zobaczylam ten pierwszy list, te jego literki, jaki on mial charakter pisma! To juz wiele mowi o czlowieku, pieknie, rowniutko, mysle ze niejedna dziewczynka tak ladnie by nie napisala, zreszta do teraz mu to zostalo. Widac ze poukladany chlopak, i na pewno sobie w zyciu poradzi. Wiersze piekne, ale mysle ze tak naprawde to wszystko twoja zasluga, to ty nauczylas go tej milosci! Brawo kochana! Jestes moim guru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Marylko, tyle serdecznych słów pod moim adresem, dziękuję ♥
      Mati do dziś pisze bardzo ładnie, zupełnie jak nie chłopak ;) A miłości uczymy się wszyscy od siebie, codziennie, cała nasza trójka.
      Ściskam mocno:*

      Usuń
  17. Bardzo mi bliski tekst... Płaczę jak bóbr... Dziękuję Kasiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesz Kasiu, ostatnio Mikołaj narysował słoneczko i mówi do mnie: "To jesteś Ty Mamo i jesteś jak słońce". Dla takich słów warto być Mamą ;). Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :) Buziak dla Mikołajka :*

      Usuń
  19. co za facet!!! niejednym sercem zawladnie :)

    i taka madra babcie mialas!!!!
    tutaj mialam zuelnie odwrotnie, syn bylby tym wymarzonym dziecieciem otoczenia... a moj maz na pytanie co bedzie, zawsze odpowiadal ze "dziecko" :) a za trzecim razem, jak na wiadomosc, ze chlopak bedzie wszyscy obrzucali go ochami i achami to on pytal, czy dziewczynki mniej warte....
    i przyszedl ten ksiaze, jako trzeci z kolei i ja troche w strachu bylam - bo mowia, chlopcy tacy inni ;) - a tu sie okazuje, ze on wcale nie jest z innej planety! schodzi mi tu ten moj wtedy trzylatek ze schodow i na moj widok mowi "mama, ty jestes najpiekniejsza na swiecie" :) ... pomijajac fakt, ze nie podzielam jego zdania ;) serce mi sie rozplynelo i lzy w oczach stanely...
    bo prawdziwa milosc nie zna ani granic ani plci...

    usciski kochana!!! mam nadzieje ze dzialka juz bardzo wiosenna :) pozdrawiam serdecznie!!!!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podzielam Jego zdanie, zdecydowanie! :)

      Pięknie napisałaś. Zazdroszczę Ci tej trójeczki Twojej (tak pozytywnie).
      Działka moja cudna, wiosenna, zielona a 20.IV zaczynamy kopać.
      Ściskam Anetko ♥

      Usuń
  20. Masz wspaniałego Syna :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak pieknie, prawdziwie i madrze napisane! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń