piątek, 8 maja 2015

Listy z A.

(...) Śniłaś mi się dziś, wczoraj i w poniedziałek też. Wszystko dobrze u Ciebie? Bo mi kiedyś ta moja babuleńka mówiła, że jak śni się żywy, to zadzwoń, napisz, zapytaj, co u niego a jak śni się umarły, to jedź na cmentarz i zapal świeczkę. Ale nic Cię nie martwi, z niczym się nie zmagasz, prawda? Oj, jak ja bym chciała być teraz przy Tobie, siedzieć, pić ten likier kawowy i gadać do rana. Tak choć przysiąść na chwilę. Pamiętasz, dwadzieścia lat temu żyłyśmy w takim pędzie, że myślałyśmy, że bardziej się nie da. Dziś wiem, że można żyć szybciej, że czas ucieka jak szalony a jak się kładę do łózka, analizuję ten dzień miniony, to zdaję sobie sprawę z tego, ile to ja dziś rzeczy niepotrzebnych zrobiłam i ten czas cenny zmarnowałam, głupia. I czasami mnie taka złość ogarnia, że Ty w tej Polsce zostałaś, że nie chciałaś wyjechać i zamieszkać gdzieś obok mnie, zamienić ten Bałtyk na Adriatyk a potem mam żal do siebie, że wyjechałam, bo przecież mogłam w tej Polsce jednak żyć. Tyle ludzi wyjechało, to fakt, ale tyle też zostało. Najbardziej żałuję tego, że nie byłam świadkiem tak wielu rzeczy ważnych dla Ciebie - nie widziałam, jak dorósł Twój syn, Ty nie widzisz, jak mi córka rośnie. Nie mogę Cię przytulić, kiedy się martwisz i nie płaczę ze szczęścia z Tobą, kiedy Ci się coś udaje. Smutno mi dziś bardzo, tak tęsknię, wspominam, przeglądam te zdjęcia stare. Jak się spotkamy, zrobimy sobie setki zdjęć, aktualnych, obiecuję. I w tym roku zrobię wszystko, by Cię zobaczyć. I wtedy likier będzie smakował jak dawniej, zobaczymy, jak dzień po nocy wstaje i żadna z nas nie będzie się nigdzie spieszyć. Przeżyjemy te dni świadomie i nie zmarnujemy ani minuty (...)
Napisz proszę co słychać i do cholery włączaj skype, bo niebawem zapomnę, jak wyglądasz.
A.

(...) Kiedyś mi na drzwiach pokoju napisałaś "Bije zegar godziny, my wtedy mawiamy - jak ten czas szybko mija, a to my, mijamy". Często to sobie przypominam, by się w tym pędzie nie zatracić. A to szaleństwo totalne. Może gdyby człowiek żył tylko swoim życiem, mniej by go marnował. Ale cóż by był wtedy wart taki egoista? To oczywiste i piękne zarazem, że życie człowieka z wielu żyć się składa - z życia dziecka, męża, przyjaciółki, nawet z życia tego obcego pana, który co rano mija nasz dom jadąc rowerem do pracy. Tylko niepojęte jest to, że człowiek czasami z własnym życiem sobie nie radzi a chce uczyć innych jak żyć. I znów traci czas bez sensu. Ostatnio pokazałam mamie Twoją córeczkę na zdjęciu i opowiedziałam trochę, co u Ciebie, bo przecież jestem na bieżąco - wiem, gdzie pracujesz, co robisz, o czym marzysz. Ale dziś, czytając Twój list doszłam do wniosku, że nie wiem, co akurat czujesz, dlaczego jest Ci smutno i płaczesz? Może gdybyś w takim Białymstoku była na przykład, hop, godzina jazdy i Cię trzymam za rękę. O tym skype myślę codziennie, jednak wieczór za szybko nadchodzi, sprawy dnia kolejnego zaprzątają mi głowę i wszystko odkładam na później, choć mam świadomość, że "później bywa zwykle za późno...". I tak sobie myślę, ile to rzeczy człowiek odłożył na potem. Kiedy ta moja babuleńka mówiła "usiądź, powiedz, co słychać", spieszno było wtedy do domu - bo obiad, bo prasowanie, bo inne pierdoły, o których dziś nie pamiętam, widocznie błahe były. I dziś bym usiadła, opowiedziała, przytuliła się, tylko już nie mam do kogo. Bo nam się wydaje, że tych, których kochamy i którzy kochają nas, zawsze możemy na potem odłożyć i taki obiad stawiamy ponad nimi. I naiwnie wierzymy, że będą zawsze na tym krześle czekać, aż znajdziemy czas. A tak nie jest. Zabiegamy o durnoty  nic nieznaczące a to, co ważne odkładamy, czasami nawet nie wracając do tego.
Dlatego moja kochana, skype będzie włączony zawsze, nawet jak będę ziemniaki na te placki trzeć, przylecę w międzyczasie, by Cię uściskać wirtualnie. By przypomnieć te nasze siniaki, tajemnice. Bo od tego czasu kroczymy obok siebie, choć dzieli nas tysiące kilometrów.
I chcę, byśmy dwie ten likier kiedyś wypiły, by któryś kieliszek nie stał pusty (...)
K.

19 komentarzy:

  1. Nie wiem co napisać. Naprawdę nie wiem.
    Tyle piękna i wzruszeń w tym wpisie.
    Cudowny post. Przepiękny.
    Pięknie do siebie piszecie.
    Po raz kolejny DZIĘKUJĘ!

    Iza

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zwykle chwyta za serducho i daje do myślenia

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzruszylam sie...bedac na obczyznie nie jest latwo nawiazac takich przyjazni jak z czasow mlodosci, wiem to sama po sobie i tez tesknie za moimi przyjaciolkami:) Sciskam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, a tęsknota czasami bardzo daje znać o sobie, szczególne właśnie wtedy, gdy się chce tak bardzo komuś zwierzyć, poradzić, pomilczeć z tym kimś nawet. Rozumiem Cię.
      Uściski :*

      Usuń
  4. To musi być piękna przyjaźń. Pielęgnujcie ją i niech ten skype naprawdę zawsze będzie włączony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Skype włączony już co wieczór ;)

      Usuń
  5. :) zycie ... tak nas goni. i wielkie szczescie miec taka A. :) a najwieksze, ze gdy sie spotkacie, czuc bedziecie jakbyscie widzialy sie wczoraj :)

    tez jestem taka szczesciara :)

    usciski!!!!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak właśnie mamy - widzimy się po latach, a may wrażenie, że od ostatniego spotkania minął dzień zaledwie. Fajnie, że takie A. mamy :)
      Ściskam ♥

      Usuń
  6. Wzruszyłam się Kasiu:-) Człowiek tak goni każdego dnia bez chwili wytchnienia, zastanowienia, zatrzymania. A czas ucieka bezpowrotnie...
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda to, niestety...
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  7. Życzę, żebyście sie spotkały i wypiły ten likier za zdrowie i miłość...

    Gdzieś zniknął poprzedni post?

    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym marzę :)
      Co do posta, to złośliwość rzeczy martwych (może nie tylko)
      Ściskam ♥

      Usuń
  8. cudownie piszesz, za każdym razem się wzruszam

    OdpowiedzUsuń
  9. Super jestem wzruszona i pod wrażeniem !! piękny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiele refleksji wzbudza, napisany sercem i uczuciem, ten post. Trudno sie powstrzymac od lez gdy sie ma podobne doswiadczenia i zauwaza, ze czas mija nieublaganie i minelo wiele lat... Jak utrzymac kontakt z tymi co sa bliscy naszemu sercu, gdy wir codziennych obowiazkow, chec wykonania rzetelnie swoich zadan , dazenie do realnych ale czasem i nierealnych celow zajmuje duza czesc dnia albo i nocy ? Skype, telefon, moze wizyta jak mieszka sie blizej... Nie ma jednak lepszej drogi niz napisanie listu, przelanie swoich mysli, uczuc na papier, poswiecenie tego czasu na zebranie mysli, na ubranie ich w slowa, na oddanie tego co sie czuje teraz i tu, na zdanie krotkiej albo dluzszej relacji tak jest u mnie teraz, pare slow pociechy, pare slow podziekowania , pare mysli nas teraz nurtujacych, czy zostana zrozumiane przez tego kto mieszka w innych warunkach, w innej rzeczywistosci. A moze wlasnie tego nam potrzeba najbardziej, moze dzieki listom wlasnie uzyskamy odpowiedz, wsparcie, ktorego tak potrzeba, to w koncu najblizsi i przyjaciele z mlodosci byli tymi ktorzy po czesci kszaltowali nas w rozwoju, dzielili z nami smutki i radosci, znaja nas moze najlepiej takimi jakimi bylismy ale i pewnie dalej moze troche zmodyfikowani wiekiem, doswiadczeniem ale jakby tacy sami dalej jestesmy. List , do ktorego mozna wrocic i przeczytac jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz... ludzie listy pisza ... biale kolorowe... dostaniesz go moze dzis ... Ten list to tak jakby nasza obecnosc, bliska na wyciagniecie reki. "Biore do reki list i czytam to czym chcialas sie podzielic i jestem z Toba, tu i teraz i dziekuje Ci za to ze z zaufaniem piszesz do mnie, mam Cie tu blisko siebie, mimo, ze jestes tak daleko. " To magia listu... Kazdy post tutaj to jak list i ja chociaz nieznajoma jestem wdzieczna, ze dzielisz sie tym bogactwem z serca plynacym ze mna, innna istota , anonimowa taka, dzieki ! Gosia


    OdpowiedzUsuń