piątek, 15 maja 2015

Najtrudniejsza rola


Rozmawiaj ze swoim dzieckiem.
Rozmawiaj, gdy leży już w beciku, w koszyku, w wózku.
Rozmawiaj, choć jeszcze nie rozpoznaje.
Rozmawiaj, gdy zaczyna gaworzyć,
gdy stawia już pierwsze kroczki,
gdy maszeruje do przedszkola, do szkoły.
Bo gdy urwiesz dialog, tworzą się dwa światy,
powstaje przepaść, zatrzaskuje się brama.
Tylko zostają pytania:
Nie masz jedynki? Czy odrobiłeś lekcje?
A to już nie rozmowa, tylko przesłuchanie.
Rozmawiaj, gdy Cię obrazi, skrzywdzi,
przezwie, chamsko się zachowa, uderzy.
Pamiętaj: rodzice się nie obrażają… 

                                                                        ks.M.Maliński

Dziś nasze życie jest niezwykle wygodne. W praniu wyręcza nas pralka, w zmywaniu zmywarka, płacimy rachunki przez internet i w sieci robimy zakupy. Proszek mieszamy z wodą, podgrzewamy na gazie i mamy sos lub zupę. Zamawiamy pizzę, bo nie mamy ochoty robić kolacji. Przywożą ją pod nasze drzwi. Nie tracimy czasu. Podsumowując to wszystko, powinniśmy mieć go pod dostatkiem. Ale nie mamy. Nie mamy na nic. Ani na spokojny sen, ani na wspólny rodzinny wieczór, ani na rozmowę z najbliższymi, na rozmowę z dzieckiem. Nie umiemy radzić sobie z problemami, przeraża nas podjęcie jakiejkolwiek decyzji. Planujemy to dziecko, ale zamiast cieszyć się ciążą i chwilami po narodzinach myślimy, kiedy znów wskoczymy w dżinsy rozmiar 36. Potem chcemy to dziecko wychować "modnie" - nauczyć kreatywnego myślenia, działania, jednocześnie złoszcząc się, kiedy poplami nową bluzkę farbami plakatowymi. Postanawiamy, że pozwolimy mu na wspólne gotowanie w kuchni, ale do furii doprowadza nas rozsypana mąka i niezdarność naszego dziecka. Podsuwamy mu pod nos gotową kanapkę, którą robimy 2 minuty i nie brudzimy przy tym ani centymetra stołu. Potem oczekujemy od dziecka samodzielności, nazywamy leniem i fajtłapą. Zapamiętujemy zaledwie kilka słów z relacji, którą nam dziecko zdaje z każdego przeżytego dnia. Wyłapujemy słowa nic nieznaczące a te ważne nam uciekają. 
- Dostałem czwórkę z przyrody!
- A co Kwiatkowski dostał? Piątkę? O widzisz!
I pamiętamy o ocenie innego dziecka, a zapominamy, że tak bardzo ta czwórka  cieszyła nasze. 
Żyjemy "na skróty" - szybko, łatwo i niekoniecznie przyjemnie. Wzdychamy do zdjęć pięknych, zadbanych kobiet znalezionych w gazetach, marzymy o wakacjach jak te w katalogu i zazdrościmy innym wszelkich dóbr materialnych. Celem naszym staje się życie jak z żurnala i marzenie o radosnym, bezproblemowym macierzyństwie o jakim czytamy. A to nasze w niczym go nie przypomina - z krzyczącym dzieckiem, odpryśniętym lakierem i w szarym dresie. Chcemy dać dziecku spokój, ale sami go nie mamy. Chcemy dać czas, ale z nim też nie jest za ciekawie. Nie zapewnimy też poczucia bezpieczeństwa, jeżeli sami w tym swoim życiu bezpiecznie się nie czujemy. Bierzemy kredyty na domy i mieszkania a nie umiemy sprawić, by miłość w nich zamieszkała.  Oczekujemy od szkoły, że wesprze nas w procesie wychowania i oburzamy się, że i szkoła tego samego od nas oczekuje. Klniemy pod nosem, kiedy trzeba ciasto na jakiś kiermasz zanieść a dziecko na złość dla nas zgłosiło się na ochotnika. Zarzucamy je pytaniami, oskarżeniami, nie mając ani czasu ani ochoty na spokojną rozmowę. Potem w pracy żalimy się koleżance, że szkoła wykorzystuje naiwność rodziców, że nie dość, że tyle zadają to jeszcze ciasta piec każą. Bo ona w tym czasie to by tyle innych rzeczy zrobiła ...
Decydując się na dzieci, decydujemy się przecież na życie ich życiem. W tym czasie można i film obejrzeć, i książkę przeczytać, i z sąsiadką poplotkować, zdrzemnąć się można też. Ale czas spędzony z dzieckiem, czy to jest wspólne pieczenie cista na kiermasz, odrabianie pracy domowej, robienie kolacji czy obiadu, nawet wspólna rozmowa (nie przesłuchanie) to moim zdaniem najlepiej wykorzystane minuty w naszym życiu.
Bo w życiu na wszystko jest miejsce i czas. Na bezradność też. Na walenie głową w ścianę, na łzy i smutek. Na chwile bezradności i proszenia o pomoc. Na momenty zwątpienia i analizowanie tego, co można by zmienić. Bez żalu do siebie i do świata (dziecka). 
Bo przecież matką idealną dla swojego dziecka zawsze będziemy, a my staramy się stale świat zadowolić. 
Jak znaleźć czas by powiedzieć stop i zacząć od nowa?
Zatrzymać się na chwilę by słuchać i obserwować. Wtedy znajdzie się czas i na zadbane dłonie i na wspólne gotowanie. Na sprzątanie po dziecku i na radość z pierwszej zrobionej kanapki. Należy zachować równowagę. Nie zatracić się, nie pogrążać siebie i nie mieć do siebie i innych wiecznych pretensji. Zacznijmy kosztować tego naszego życia, nie sztucznego, przedstawionego na zdjęciach. Rozkoszujmy się nim, dajmy te chwile sobie i innym w prezencie a wtedy na każdej stronie tego katalogu zobaczymy siebie - szczęśliwą, zadbaną i spokojną. 
Bo macierzyństwo nasze jest takie, jakie je sobie zbudujemy. 
To piękna rola, choć najtrudniejsza w życiu, jednak jest do wyuczenia.

20 komentarzy:

  1. pięknie, prosto i mądrze napisałaś.
    Takie jest życie, takie nasze macierzyństwo, tylko przed światem i samą sobą udajemy.
    Będę nudna ale uwielbiam te Twoje słowa wychodzące spod palców Twoich.
    I lepiej mi kiedy wiem, że i Ty płaczesz, walisz głową, klniesz.
    Bo to robisz, co? ;)

    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, robię, w przypływie bezsilności klnę jak szewc i płaczę jak bóbr. Oczyszczam się ;)
      Miłego weekendu Izo i dziękuję za tak miłe słowa ♥

      Usuń
  2. Gonitwa za perfekcja? Owszem, lecz bez krzywdy dla siebie i dla naszych najblizszych. Piekne refleksje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. eh no wstyd mi bo wlasnie mialysmy spiecie... ona sie w kuchni zamknela i ukradkiem chciala piec ciasto, a ja sie wscieklam bo wlasnie przyszlam, zeby zrobic obiad no i byla kolizja no i zlosc, ze ona tak bez pytania choc cale ciasto jeszcze stoi :/ ...a w sumie to dumna jstem ze ona je piecze :/

    ehhh czasem ciezko jak cholera...

    usciski!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko....
      Może dlatego się teraz tak "mądrzę", bo mając siedemnastolatka w domu wiem, jakie błędy popełniłam. Słów, które wypowiedziałam niepotrzebnie i których cofnąć nie mogę, żałuję. Tych zakazów wszelkich i obaw, żeby mąką stołu nie wybrudził. Przechodziłam przez to i ja, teraz mądrzejsza o te doświadczenia jestem i wiem, że czasami nie było warto aż tak się spinać.
      Ściskam ♥

      Usuń
  4. Ja mam wrażenie, że uczę się codziennie, bo każdego dnia oczy otwierają mi się na coś innego. Czasem się, boję, że się zatracę w tym całym opiekowaniu, pilnowaniu, dbaniu o czystą i wyprasowaną bluzkę, zdrowy jadłospis. Chciałabym być mamą, która się opiekuje, dba ale zostawia też miejsce na błędy, puszcza wiatr w małe jeszcze żagle. Trudne to zadanie wyważyć, co lepsze w tym wychowaniu. Dookoła cała masa "dobrych rad" i poradników i gdzieś może się zatracić ta nasza matczyna intuicja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo człowiek uczy się przez całe życie - "Nie wstyd się głupim urodzić, wstyd głupim umierać" ;)
      Ja powtarzam zawsze, że dzieciom powinno się dawać przykład. Bo rzeczywiście, w tej ilości porad, jakie nas otaczają zewsząd można się pogubić.

      Usuń
  5. Mnie zawsze dziwiło, jak inne mamy będąc w drugiej ciąży nie rozmawiały ze swoimi dziećmi o tym, że będzie rodzeństwo. 'On przecież nic nie rozumie! Ma 2 lata.'
    I potem, jak już drugi maluch na świecie też nie rozmawiamy i nic nie tłumaczymy. Bo po co. Nie rozumie i tak, czasu nie mamy...

    Nic samo się nie zrobi. Nikt za nas życia nie przeżyje i dziecka nie nauczy, jak ma w swój własny, dorosły świat wejść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze o ten czas chodzi. I czasami nie wiem, czy go naprawdę tak mało mamy, czy po prostu łatwiej jest zwalić winę na czas, że go brak?
      Ostatnie Twoje zdanie "Nic samo się nie zrobi. Nikt za nas życia nie przeżyje i dziecka nie nauczy, jak ma w swój własny, dorosły świat wejść" warto wykuć na pamięć!

      Usuń
  6. "Być Mamą to najcięższa praca i największa radość" - takie słowa kiedyś przeczytałam. Są tak bardzo prawdziwe. Bardzo trudno jest być Mamą. A kiedy człowiek chce być we wszystkim perfekcyjny, to jeszcze trudniej. Ja każdego dnia uczę się być dobrą Mamą... Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I świetnie Ci to wychodzi, Olu ♥

      Usuń
  7. oj racja, racja... :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu, wydrukować to należy co napisałaś i co dzień rano po przebudzeniu przeczytać....oj, żeby o tym by się nie spinać częściej pamiętać....ale staram się, i rozmawiać też się staram...i słuchać, słuchać przede wszystkim, bo tak bym chciała, by zawsze wiedziała, że Wszystko, może mi powiedzieć, i że nie będę jej wówczas oceniać, chyba, że poprosi bym doradziła...
    Najbardziej, na Świecie chciałabym, by Moja Córka lubiła ze mną rozmawiać, tak jak ja lubię rozmawiać z moją Mamą...:)
    Ściskam Cię Kochana!:***

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję. Bardzo ładnie napisałaś ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem jak to jest byc mama, bo nia nie jestem....a nie jestem, bo wlasnie przeraza mnie to wszystko o czym piszesz...dlatego podziwiam wszystkich ktorzy na ten krok sie zdecydowali...bo bycie mama to faktycznie najtrudniejsza rzecz w zyciu...

    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie Kasiu napisane! To prawda, że tak wiele zależy od nas samych w macierzyństwie:-)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń