niedziela, 31 maja 2015

Wstyd

Obejrzał chyba wszystkie filmy z Bruce Lee. Wszystkie ściany w pokoju oklejone były jego plakatami. W wolnych chwilach, kiedy nie musiał pomagać rodzicom na roli, walczył, ćwiczył różne układy, chwyty, triki, które widział w filmie. Sam sobie zrobił nunczako i sprytnie się nim posługiwał. Chodził do biblioteki, by wypożyczać książki o sztukach walki, o kung-fu, mało ich wtedy w tej bibliotece było. Może ze dwie? Na czytanie lektur nie miał czasu. Dowiedział się, że w mieście obok otwierają szkołę karate. Marzył o niej, śnił, że kiedyś będzie znanym i sławnym karateką. Uważał, że przyszedł czas na to, by jego sen się spełnił. Miał 12 lat. Pojechał do miasta pociągiem, na kartce miał adres nowo powstającej szkoły, ciocia mu go napisała. Trafił, pytając ludzi po drodze. Zaszedł i się dowiedział, że wpisowe obejmuje koszty kimono karate, książki i ubezpieczenie. Potem płatne są egzaminy, obozy i pasy, których kolory będą się zmieniać. Spuścił głowę. Nikt nie zapytał o marzenia, o pasję.
Wracał do domu upokorzony. Miał dwie pary butów, na lato i zimę, jak miał zapłacić za kimono czy książki? Nagle poczuł się nikim, było mu wstyd, że nie ma nic.
Ile z nas doświadczyło podobnych sytuacji? Może nie wynikających z biedy, ale były momenty, że chcieliśmy się zapaść pod ziemię.
Ja pamiętam te lekcje wf, kiedy biegi długodystansowe były dla mnie tragedią. Albo skoki w dal, podciąganie się na drążku, jakieś dziwne przewroty na skrzyni? Wtedy wolałam nie istnieć. Wstydziłam się, że nie umiem, nie potrafię, jestem słaba. Bo jeżeli wszyscy wokół coś umieją, coś mają, to wtedy ta moja ułomność daje znać o sobie bardziej, pokazuje tą przepaść, dzieli.
I tak przez całe życie człowiek uważa, by gafy nie popełnić, by nie zostać wyśmianym - a to podczas kolacji w restauracji, gdzie sztućców tyle i nie wiadomo którym co jeść, albo w teatrze, w samolocie czy gdziekolwiek. A znajdą się tacy obok nas, co w mig chwycą i polewkę z tego mają, bo wyśmiewanie innych to dla nich rozrywka.
I tak bardzo wstydzą się dzieci, młodzież, potem niektórzy dorośli. Wstydzą się swoich potknięć, swojej biedy, "odstawania". I tak dziś sobie myślę, dlaczego nie wstydzą się ludzie, którzy coś zdobyli, są "kimś" - dyrektorami, kierownikami, biznesmenami? Którzy powinni świecić przykładem, być wzorem do naśladowania. Dlaczego taki kierownik jedząc chleb nożem i widelcem nie zwraca uwagi na to, jak to odbierze otoczenie? Dlaczego nie wstydzi się dyrektor, który po spożyciu % na jakiejś imprezie chwali się, że dyplom zdobył za pieniądze? Albo taka pani z placówki oświatowej, która na lekcje nie przychodzi ale po dodatki różne pierwsza rękę wyciąga? Taki pan na stanowisku, który przed kamerą obdziera drugiego człowieka z honoru, by potem na posiedzeniu zarządu mówić o szacunku i zrozumieniu? Dlaczego tak bardzo są pewni dnia jutrzejszego?
Nie krępują się, nie zważają na potknięcia. Siedzą, piją, olewają a tam gdzieś na dole dwunastoletni chłopiec wraca upokorzony do domu, bo wpisowe do szkoły nie obejmowało marzeń...

31 komentarzy:

  1. Oj lekcje w-f bywały ciężkie... zwłaszcza jeżeli się było takim antytalenciem do wszelkich gier zespołowych jak ja :D Ciekawy wpis, to Twoje zdjęcia? Piękne są !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja gry zespołowe lubiłam bardzo, bałam się kozła i skrzyni, o drążku nie wspominając;)
      Zdjęcia są moje, dziękuję Ci :)

      Usuń
  2. Wstyd to kraść, zawsze powtarzam. Innych rzeczy nie powinniśmy się nigdy wstydzić. Wszystko jest ludzkie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ....i nie powinno być nam obce. Choć czasami zadziwia, totalnie wbija w ziemię.

      Usuń
  3. Nie wstydzą się, bo nie wiedzą, jak łatwo można wszystko w jednej chwili stracić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, wcześniej czy później, ale może to nastąpić. Życie nauczy pokory w swoim czasie.

      Usuń
  4. Kochana, "wstydy" to chyba jedna z tych rzeczy, która jest wpisana już na stałe w moje życie... Było ich tyle, a następne stoją już w kolejce, pchają się wręcz i chociaż nie chcę niektórych rzeczy przeżywać - bo czuję się upokorzona i bezsilna, to staram się jakoś w tych "wstydach" funkcjonować. Ba! Do niektórych już się przyzwyczaiłam, ale i były momenty w moim życiu, że gdyby ziemia mogła się rozstąpić, zrobiłabym z miłą chęcią "hopla!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak u większości z nas.
      Powinniśmy się uczyć od tych, którzy ten wstyd mają za nic, czasami naprawdę, zazdroszczę im...
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  5. Jak zwykle trafiasz w sedno...A co niektorym sie wydaje ze wszystko bedzie wiecznie trwac. Zapraszam do mnie na konkursik. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie trwa wiecznie, przecież...
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. a wiesz, ja jednak wole sie czasem wstydzic i pod ziemie zapadac niz byc takim kierownikiem, ktory dyplom za pieniadze kupuje albo chleb nozem i widelcem je :)
    wczoraj w parku safari przy wybiegu lisa : " hej, twoj kumpel lezy na ulicy, jedna polowa po prawej druga po lewej"... ja sie pytam, po co tacy ludzie do tych parkow chodza???? bo chyba madrzejsi stamtad nie wychodza, ale za to glupote wnosza.
    i tez sie nie wstydza ani troche...

    usciski!!!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mnie tacy ludzie całkowicie bezwstydni zastanawiają, czy grają w jakąś grę, czy faktycznie spływa po nich wszystko jak po kaczce? Tylu ich wokół, że stale oczy ze zdziwienia otwieram... I mam takie wrażenie, że w ogóle się na błędach nie uczą, nawet sobie z nich sprawy nie zdają, z uporem maniaka "po trupach" do celu - bez wstydu, bez pokory, tak bezczelnie. No nie rozumiem nijak.

      Ściskam ♥

      Usuń
  7. Wiele takich lekcji wstydu za mną ale grunt chyba w tym żeby się przełamać. Ja nie należę niestety do odważnych i jeszcze do niedawna bliżej mi było do pesymistki niż optymistki ale życie nie raz rzuciło mnie na głęboką wodę i wstyd wtedy trzeba było pokonać ale miałam poczucie, że wszystko w moich rękach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to. Jakbym urywek ze swojego życia przeczytała ;)

      Usuń
  8. Wiesz co, Kasia? Ty jesteś pięknym człowiekiem. Więcej słów jest niepotrzebnych.

    Iza

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiałem na W-F-ie ćwiczenia gimnastyczne. Fikołki, skoki przez kozła i podciąganie na drążku. Teraz to tylko piłka i piłka wszędzie w koło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przepadałam za grami zespołowymi - piłka ręczna, koszykówka. Kozioł, drążek i skrzynia to moje zmory były i jeszcze biegi długodystansowe, brrrr.
      Ale świat jest piękny dzięki temu, że się różnimy. Wf byłby nudny, gdybyśmy się tylko na nim podciągali albo grali w piłkę. Niech każdy odnajdzie coś dla siebie i pielęgnuje to z pasją :)
      Pozdrawiam serdecznie.
      K.

      Usuń
  10. Podpisuję się pod tym co Aldia powiedziała:-)
    Buziaki ślę

    OdpowiedzUsuń
  11. Wstyd to jedno z uczuc tak silnych ale nieprzyjemnych, ze nie chce sie tego odczuwac wiele razy. Byc moze wlasnie to mobilizuje do poprawy i nauczenia sie zalatwiania spraw, dzialania, wychodzenia z roznych sytuacji tak aby nie wstydzic sie za siebie , za swoje czyny. Najbardziej chyba dokuczliwe w okresie dojrzewania, gdzie czesto porownuje sie z innymi z najblizszego otoczenia. Odnosze wrazenie ze z wiekiem to uczucie jakby zmniejsza swoja intensywnonsc do calego zaniku. Czy dlatego, ze czlowiek juz doszedl do wieku w ktorym juz przestal sie rozwijac ? Tlumaczy moze sobie , ze ... nic sie nie da zmienic, albo .... jestem jaki jestem albo ... wszyscy tak robia, czy ... czego tu sie wstydzic ? W wieku dojrzalym czesc odstepuje zupelnie od takich czynnosci, ktore im kiedys nie wychodzily i sie wstydzili za nie. Do rzadkosci nalezy obraz pani ok 40-50 , ktora robi wolty ( gwiazdy) albo fikolki na trawie w parku, albo przeskakuje przez plecy swojego kolegi ( jak przez kozla ;) ) bedac w parku. Pewnie by chcieli tak zachowac sie spontanicznie i swobodnie, ale sie nie odwaza bo ... no co ludzie powiedza ? Unikanie uczucia wstydu, zanim sie jeszcze zrobilo cos co moze byc potencjalnie zabawne/smieszne, a na co moze tak wlasnie gleboko w sercu ma sie ochote od wielu lat/ na takie wyzwalajace energie i chec zycia fikolki na zielonej pieknej trawie, moze teraz wlasnie wyszlyby idealnie. Ilu ludzi wstydzi sie zanucic jakas piosenke, zaspiewac, bo ktos kiedys powiedzial ze nie maja glosu i lepiej aby nie spiewali, bo falszuja. Przeciez gdyby spiewali to wiekszosc by wycwiczyla odpowiednia tonacje, uczac sie spiewu. Spiew i muzyka ladodzi obyczaje, dziala tonujaco na zszargana dusze, poprawia nastroj jest wibracja dzwiekow z glebi duszy. Dlaczego sie tego wstydzic ? Jest wstyd, ktory mobilizuje pozytywnie i ten ktory zniewala ... Ide na trawe sprpbuje moze mi sie uda przynajmniej jeden fikolek , moze ... sasiad mnie nie zauwazy ;)
    Serdecznie pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie napisałaś Gosiu, nic dodać, nic ująć.
      Ile to razy ja mam ochotę takie fikołki na trawie robić albo śpiewać na całe gardło, pomimo, że nie wychodzi? Masz rację, z wiekiem pewnych rzeczy "nie wypada" robić, a, że ja z tych buntowniczek, to przekuwam pewne zakazy w nakazy ;)
      Ściskam serdecznie i dziękuję :*
      K.

      Usuń
  12. Kiedyś byłam jednym chodzącym wstydem. Chociaż na wf i innych zajęciach nie miałam z tym problemu bo raczej byłam dobra. ale np nie umiałam i nie lubiłam śpiewać. Albo uważałam że jestem za gruba. Albo miałam 6 lat i posiusiałam się na lekcji tańca. itp itd.
    Najważniejsze jeśli ma się wokół siebie osoby które potrafią taki wstyd przerobić na siłę, wzmocnią pewność siebie i nie dopuszczą żeby inny nas dobili.
    Dlatego mam nadzieję że moje słowa czyny nigdy nie spowodują że moi bliscy, moje dzieci zwątpią w siebie. A jeśli pojawi się w ich życiu wstyd tylko będzie ich mobilizował i nigdy nie będzie czymś negatywnym.
    Szkoda że wkoło nas tylu ludzi którzy tak naprawdę czerpią przyjemność z pokazywania innym że są gorsi, że czegoś nie potrafią, różne porównania jesteś najlepsi, jesteś gorszy . Nie powinno tak być
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja marna z wf byłam, a jak śpiewałam, to otoczenie prosiło, żebym przestała ;) Ważne, żeby człowiek nie szydził z drugiego człowieka, wziął za rękę, pomógł przejść przez te wady, ten "wstyd", wzmocnił i zaakceptował. Bo ważne jest, by pogodzić się z sobą i żyć pięknie :)

      Usuń
  13. Każdy z nas jest indywidualny i to powinno być akceptowane jako pewnik, dlatego takie różne zachowania ludzi.A wstyd też czasem jest dobry, wzywa nas do pionu,,,bardziej myślimy że może jednak coś powinniśmy zmienić, że damy radę sprostać zadaniu:) Bo czasem niemoc tkwi tylko w naszej głowie :)) Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile zdajemy sobie z tego sprawę ;)
      Ściskam :*

      Usuń
  14. Ach... no gdzie to " tam gdzie moje serce " sie podzialo, i tu nie ma i tam nie ma, ale mam nadzieje , ze to " moje serce " dba o siebie dba o swoje serce ... Zyczac duzo zdrowia i spokojnego urlopu i wypoczynku, czytelniczka ... regularna taka. Serdeczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :)
      Za przestój przepraszam, mam nadzieję, że wrócę ze zdwojoną siłą...
      Pozdrawiam serdecznie.
      K.

      Usuń
  15. Kasiu, cieszę się, że to tylko przestój. Bałam się, że coś poważniejszego. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania i Oktawian w kwietniu tego roku, dowiedzieli się, że ich jeszcze nienarodzony synek ma poważną wadę serca, która wymaga natychmiastowej i kosztownej operacji za granicą. Pomóżmy wspólnymi siłami uratować serduszko Kubusia! Liczy się nawet najdrobniejszy gest! Poznaj Kubusia i jego rodzinę na stronie siepomaga.pl

      Usuń