wtorek, 14 lipca 2015

Kaszotto

Jadę  do sklepu. Zatrzymuję się przed przejazdem kolejowym. Podchodzi do mnie starszy pan, w wieku około 75 lat, może więcej ciut  i pyta, czy go podwiozę? Zgadzam się. Jedziemy, rozmawiamy, miło nam podróż mija. Po chwili zamyślenia mój pasażer mówi:
- Tak mną wstrząsnęła śmierć tego chłopca, co to samobójstwo popełnił. Ech, szkoda dzieciaka. "Pedziem"go koledzy nazywali i teraz, nawet po śmierci szydzą. Co za młodzież. Kto ich wychowuje? Albo, kto nie wychowuje? Bo widzi pani, wszystkich słów rodzice powinni dzieci uczyć, tych dobrych słów. A kiedy ja słyszę często za płotem "szybciej kurwa, dawaj to wiadro, ty ślamazaro, uważaj, zaraz ci dupę skopię, tak mnie wkurwiasz, no co za dureń" taką rozmowę rodziców z dzieckiem, to co te dziecko za parę lat będzie umiało koledze powiedzieć? Żeby tak w każdym domu dobrych słów używano i uczono, to one by szły w świat i o istnieniu tych złych człowiek by nie wiedział. Bo słowa ranią, słowa zabijają...słowami przesiąka dom, przesiąka człowiek...

I to jest ten moment, kiedy podczas rozmowy, słuchania tego człowieka wiesz, że nie liczy się nic, ani różnica wieku, ani czasy, w których przyszło ci żyć a w których dorastał on. W tym momencie znajdujesz się w jednym aucie, pod tym samym niebem, na jednej drodze z człowiekiem, z którym różni cię tylko odległy czas. I podczas tej rozmowy zdajesz sobie sprawę z tego, że wszystko jest nieważne, bo właśnie ten czas, jego, którego on ma za sobą już więcej i twój, którego ty (daj Boże) masz więcej przed sobą zbliżyły się do siebie w jednej minucie, że zgadzasz się z każdym słowem, które właśnie jego usta opuściło. 
I kiedy tak wracam samotnie, przywołuję w pamięci wszystkie sytuacje, w których rodzice grają główną rolę a dzieci są widzami kodującymi wszystko i składającymi na dnie serca, w głowie, by móc się do tego odwoływać kiedyś.
Dziecko za kilkanaście lat zamyka oczy i widzi scenę, kiedy tata przykrywa mamę pledem i całuje ją w czoło. Wie, że opiekuńczość i troska to są ważne cechy.
Nie zna wulgaryzmów adresowanych do drugiego człowieka i wie, że szacunkiem należy się darzyć.
Widzi, kiedy tata z chodnika podnosi leżącego człowieka, pomaga mu, w razie potrzeby wzywa pogotowie. 
Wczorajsze dziecko to widziało a dzisiejszy dorosły człowiek nie przejdzie obojętnie obok potrzebującej istoty.
Widzi tatę, który podwozi matkę z dzieckiem, bo do lekarza jadą. Nie bierze od nich żadnych pieniędzy, wyjmuje z torby baton i daje jej małemu synkowi na dalszą drogę. 
A dziecko to widzi i dziś głodnemu kanapkę swoją oddaje.
Mama, która wysłucha sąsiadki, nie pozwoli na to, by ta drugą obrażała pokazuje dziecku, jak ważna jest sprawiedliwość i lojalność wobec innych.
Rozmowy rodziców, wspólne rozwiązywanie problemów, śmiech i łzy. Miliony sytuacji, które budują życie dziecka. Nasze postępowanie, zachowanie i słowa to klocki, które mogą zbudować mądrego, dobrego i wspaniałego człowieka.
To wszystko, co dajemy od siebie, co sobą reprezentujemy rodzi się w naszych czterech ścianach, rodzi się w domu. A dom tym żyje, w nim jak echo powraca do nas każda minuta tu spędzona. Dźwięczy w uszach, zalega w sercu, wypełnia głowę. Nie zmyjesz tego ze ścian, nie wywietrzysz otwierając wszystkie okna. Słowo raz wypowiedziane nie wróci do nadawcy nigdy.

Wszystkich rozumów nie pozjadałam, nie zjadłam nawet najmniejszej części, uczę się nadal i uczyć się będę do końca życia, ale wiem, że dziecko uczy się od nas poprzez naśladowanie. Dziecku przykład dają rodzice. I niech mi nikt nie mówi, że to trudne. Trudno jest dobrze żyć? Dobro czynić? Dobrem się karmić i karmić nim innych?
A życie naszego dziecka to takie kaszotto - wszystkiego po trochu na tej patelni ale tylko dobre, świeże składniki wpłyną na jakość dania. 


26 komentarzy:

  1. Wiesz mi się wydaje, że na "jakość" wpływają też te złe składniki. Każde doświadczenie czegoś uczy, a to przykre hartuje nas na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Każde doświadczenie czegoś uczy. W moim życiu wiele było złych składników i ogólnie złego. Nie miałam dobrego naśladownictwa jako dziecko. Byłam dzieckiem po tej drugiej stronie... Jednak sama się wszystkiego uczyłam i uczę nadal na własnych błędach. I sama do wszystkiego doszłam. Chyba wyszłam "na ludzi". ;) Złe doświadczenia też uczą, tylko boleśniej. Nauka jest dłuższa i cięższa, ale doceniam ją bardziej, niż przeczytane w książce słowa inteligentniejszych ode mnie. Co nie znaczy jednak, że popieram takie zachowania. Człowiek człowiekowi wilkiem i to jest straszne. A i język coraz brudniejszy... Czasem żal słuchać.

      Usuń
    2. Też myślę podobnie...zła się nie uniknie niestety..i naszych słabych dni kiedy nie zawsze udaje nam się być takim jakim chcemy....

      Usuń
    3. Też jestem zdania, że każde doświadczenie czegoś uczy, mówię nieraz głośno, że "niczego w życiu nie żałuję, ale nie zawsze było warto", ale to złe doświadczenie, jakie spotkało tego chłopca było już jego ostatnim, nie zahartuje go na przyszłość, nie będzie mógł się uczyć jak odpierać ataki, bo gromada hien pozbawiła go tej przyszłości. Uważam, że nie należy eksperymentować z życiem ludzkim - nauczy się czy nie? wyciągnie wnioski czy nie? podoła? upadnie? wstanie? Nie każdy ma w sobie tyle siły i przebicia, żeby stawić czoło złym doświadczeniom i sobie z nimi poradzić, ale każdy powinien mieć w sobie tyle miłości, mądrości i zrozumienia, by nie krzywdzić drugiego człowieka.

      Usuń
  2. Wiesz,znowu podpisuję się pod tym co napisałaś.Myślę identycznie.Wstrząsnęła mnie śmierć tego chłopca ale jeszcze bardziej,gdy kolega przysłał mi profil innego nastolatka naśmiewającego się z jego (Dominika)śmierci.Byłam w szoku ile było w tym nienawiści,uprzedzeń i wulgaryzmu.Wszyscy go objechali a ja sobie pomyślałam,z jakiego domu pochodzi ten chłopak.Dlaczego to napisał?Kto wpoił mu jego wzorce i poglądy.I pomyślałam wtedy o tym,że musiał mieć właśnie takie środowisko o jakim opowiadał ten Pan z Twojego samochodu.Dzieci nie są winne że tak sie zachowują,winni są rodzice,nauczyciele,politycy i kościół.Wszyscy Ci cco są wokół tych młodych ludzi.Strasznie to jest smutne......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja podpisuję się pod tym, co napisałaś Ty.
      To smutna prawda, niestety...

      Usuń
  3. Kasiu święta prawda !!!!
    Pozdrawiam cieplutko :**

    OdpowiedzUsuń
  4. ja ostatnio rozmawialam z moja dziewieciolatka o freddy´m i o aids, o homoseksualizmie i tak mam nadzieje, ze ona nigdy nie bedzie myslec inaczej :) bo wszystko jedno kogo sie kocha, wazne jest jak.
    a ten pan.... jak on ma racje, i ty tez!
    i wielkim jest nieszczesciem, jak bardzo ten chlopiec musial cierpiec i jak malo mial oparcia w swoim otoczeniu.

    usciski moja droga!!!!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo rozmowa i przykład, jaki dajemy dziecku są najważniejsze w wychowaniu moim zdaniem.
      Oby wszyscy rodzice podchodzili do tego tak jak Ty ♥
      Całuję :*

      Usuń
  5. Wróciłaś!!! :-)
    Zgadzam się z każdym Twoim słowem, inne słowa są zbędne. Czytam z gęsią skórką i wypiekami na twarzy.

    Iza

    OdpowiedzUsuń
  6. Na facebooku mogę dać lajka w ciemno, nawet przed lekturą. Już wiem, że Twoje myśli zawsze jakby z mojej głowy wyjęte, nigdy się nie zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Uśmiecham się do monitora :)

      Usuń
  7. Och, dobrze jest znów czytać Twoje wpisy :)
    Pozdrawiam-H

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniale opisałaś to, co jest w życiu ważne. Podpisuję się pod wszystkim całym sercem <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekałam, czy napiszesz coś na ten temat... Wstrząsnęła mną śmierć Dominika. Wstrząsnęły komentarze dzieciaków po jego śmierci. Tęczowe avatary na fb i tyle jadu, nienawiści i wulgaryzmów w jednym zdaniu. Zmieniam swoje zdjęcie profilowe na tęczowe, bo popieram zmiany w USA dot. małżeństw homoseksualnych i jadę po chłopaku, że był ciotą i dobrze, że zdechł...
    Co się dzieje na tym świecie?!
    Dzieci uczą się od nas. Musimy im pokazywać dobro w codzienności. Rozmawiać, tłumaczyć, być...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zdjęcia tęczowe to u większości taki szpan, niemający nic wspólnego z tolerancją. A rola rodziców w wychowaniu dziecka jest największa, niestety, gdzieś nam to umyka.
      Wczoraj mój chrześniak powiedział, że kolegi rodzice każą mu oglądać idiotyczne programy z cyklu "szkoła życia" czy "trudne sprawy" po to, by się uczyć, jak nie postępować a jak postępować. No szok, no.

      Usuń
  10. Czytałam już Twój post w samochodzie jadąc w przelocie , potem jeszcze raz wieczorem w łóżku. poruszył mnie bardzo o śmierci chłopca nie czytałam jakoś mi umkło, ale poruszyło mnie bardzo jak zaczęłam czytać , szukać, a wulgaryzmy które wyczytałam coś strasznego. I co zrobić żeby odmienić dzieci, świat, skoro możemy się starać żeby nasze dzieci były tolerancyjne, współczujące, dobre a i tak w zetknięciu z tym co wkoło czy coś to da. Szczerze trochę mnie to przeraża i smuci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, setki razy się zastanawiam i myślę, że warto. Jak każdy zacznie porządkować swoje podwórko, to w końcu świat zastaniemy czystym.

      Usuń
  11. Wspaniały tekst ja osobiście uwielbiam rozmawiać z ludzmi starszymi ,może dlatego ze jako dziecko otaczały mnie przyjaciele mojej mądrej i kochanej babci oraz prababci? Rodzice do dzieci strasznie sie odzywają nie wszyscy wiadomo ale jak ja słysze matke która sie wydziera ty " daunie , głupia krowo albo od suki :( mam trójke dzieci i nie wyobrazam sobie bym mogła do nich powiedziec brzydkie słowo przeraza mnie ten dzisiejszy swiat :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wychowywana prze babcię (rodzice pracowali), otoczona jej mądrościami i jej przyjaciółmi, sąsiadkami, chłonęłam wszystko jak gąbka i tak mi zostało do dziś. Rozmowy ze starszymi ludźmi to taka szkoła życia. I jak teraz sobie przypominam tamte czasy, analizuję, to nie pamiętam, aby ktoś z pokolenia moich dziadków źle odnosił się do dzieci. Ci ludzie mieli wystarczająco i cierpliwości i miłości, pomimo tego, że przeszli zdecydowanie więcej niż nasze pokolenie - wojny, głód, pożary, bieda a mimo wszystko nie zatracili człowieczeństwa.
      O tak żyć...

      Usuń
  12. Kocham to miejsce. Czytam posty po kilka razy dziennie. Zachwycam się zdjęciami. Analizuje. Ty swoim pisaniem zmieniasz moje postrzeganie świata i spraw ważnych i tych nieistotnych. Dziękuję :-)
    Mam pytanie tylko. Czy na fotkach będziemy mogli zobaczyć ciebie? Bardzo bym chciała, bardzo. Proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby :-)
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Dla takich słów warto tu być i pisać :)
      Na zdjęciach się pokażę, na pewno tylko nie wiem jeszcze, kiedy ;)
      Pozdrawiam Cię.

      Usuń