wtorek, 5 stycznia 2016

37

Kiedy rano otwieram oczy, za oknem jeszcze noc. Taka cisza wokół, ciepło a ja te nogi z trudem z łózka zwlekam. I pamiętać jeszcze muszę, żeby tylko tą prawą na podłodze pierwszą postawić, broń Boże lewą. Nie raz tą lewą wstaję i wtedy się dopiero zaczyna. Wszystkim się obrywa, jak osa chodzę zła i czekam, by użądlić. I winna jest zawsze ta lewa noga, czasami pełnia księżyca albo jakieś napięcie, ale najczęściej noga.
Ale nie, dziś prawą wstaję. On w łóżku się wierci, na moją poduszkę się kładzie i zasypia znów.
W głowie coś pulsuje, ciśnienie może, niewyspanie, ale kawa powinna pomóc. Ze szczoteczką w buzi nastawiam wodę, idę do łazienki, patrzę na siebie w lustrze, ta twarz się zmienia, zmarszczki tu i ówdzie, jakiś nos większy się wydaje, oczy się zmniejszyły, piegi... Piegi!?
Pasta spada na piżamę, zaklnę pod nosem, słowo na "k" wyleci z ust. I te włosy jakieś dziwne, nie mogą się zdecydować, czy się kręcić mają, czy prostymi być, myję układam, układam i myję i szlag trafia to wszystko. Na dworze minus 21, do pracy trzeba, auto na ropę, strach, żeby nic nie zamarzło. Idę do tego garażu, u sąsiadki ciemno, śpią wszyscy i myślę w duchu, że szczęściara, do pracy nie chodzi, śpi do południa, robi co chce, a ty człowieku zasuwaj, jedź, wstawaj skoro świt. Potem myślę, że pewnie mnie zza tych rolet obserwuje i myśli, że mi to dobrze, jeżdżę do pracy, zarabiam, spotykam się z ludźmi a ona w domu siedzi. Nic, chowam te rozmyślenia do kieszeni, niech każdy po swojemu żyje.
I jadę przed siebie, tak co dzień, a w radiu Antek Smykiewicz. I śpiewam razem z nim. Choć głowa boli nadal, ciepły dom w sercu i te małe, drobne rzeczy, które mijam a bez których to życie takie puste się wydaje. Na tylnym siedzeniu tort urodzinowy do pracy wiozę. Dla tych dziewczyn fantastycznych, z którymi dane mi jest pracować. A tort? Co roku pieczony przez moją mamę. Oby mi piekła jak najdłużej.

A przecież mogłabym nie wstać rano.
Mogłabym jechać tylko w jedną stronę i nie mieć już nigdy okazji patrzeć na te sarny na polu, łosie na drodze, padający deszcz,śnieg czy słońce.
O, ilekroć ten deszcz pada mi na szybę, to myślę, że te kalosze Hunter muszę kupić w końcu.
Mogłabym nie być panią swojego losu a jacyś ludzie w białych fartuchach by mój ten los ważyli.
Mogłabym marzyć, by jakąkolwiek nogą wstać, byle by tylko wstać...

Dziś jest 5 stycznia.
Dziś jestem królową. Dziś za mną kolejny rok życia.
Życia, na które 37 lat temu nikt nie dawał szans.
I dlatego z pokorą, codziennie za nie dziękuję Bogu.
Za takie, jakie jest, że w ogóle jest. Bo do znudzenia je kocham.
Bo mogłabym nie wiedzieć i nie widzieć niczego.

I dziękuję jeszcze jednej osobie...

Dziękuję za wiarę i nadzieję.
Dziękuję za siłę, by walczyć i podnosić się po upadku.
Dziękuję za każdy wysiłek i trud włożony w każde przedsięwzięcie.
Dziękuję za wierność swoim przekonaniom.
Za pokorę i wielkie serce. Za pomoc bliźnim. Za miłość dla tych, którzy tej miłości są warci.
Dziękuję za szacunek do siebie samej i tych wokół mnie.
Za prawdę i za honor dziękuję.
Dziękuję za umiejętność obserwacji, wyciągania wniosków.
Dziękuję za zachowanie w sobie tej dziecięcej radości.
Dziękuję za umiejętność cieszenia się teraźniejszością.
Za poczucie humoru, za gadulstwo nie z tej ziemi, za uśmiech szczery.
Za oczy, które potrafią dostrzec i uszy, które usłyszą to, co innym umyka.
Za odwagę, by realizować marzenia.
Za ciepło domowego ogniska. Za karpatkę i sernik co weekend.
Za noszenie szczęścia w sobie i za umiejętność zapominania ;)

Za to wszystko dziękuję dziś.... SOBIE :)

24 komentarze:

  1. KAsiu jesteś wyjątkowa...wiesz??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby wiem ;)
      Dziękuję i pozdrawiam Hally :***

      Usuń
  2. Ty jesteś wielkim człowiekiem, Kasiu, bo prawisz tak mądrze! Zazdroszczę Ci tej mądrości....
    Wszystkiego najlepszego, sto lat!

    Ania - stała czytelniczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, Ty też jesteś mądrym człowiekiem - pamiętam Twoje komentarze, te dłuższe i te krótsze, te mądrości, które w nich przekazywałaś. Człowiek niemądry tak nie napisze, tak nie będzie rozmyślał.
      Jestem szczęśliwa, że ten mój blog odwiedzają takie osoby - serdeczne, mądre, wartościowe. Dzięki Wam to miejsce jest przyjazne, kulturalne i miłe. I kłaniam się Wam za to w pas.
      Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę :)

      Usuń
  3. oooooooooo na karpatke to bym leciala :)
    sto lat moja droga, w zdrowiu i szczesciu!!!! z calego serca <3!!!!!
    usciski!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karpatkę uwielbiam, pycha!

      Dziękuję bardzo za życzenia Anetko :*

      Usuń
  4. Najserdeczniejsze życzenia! Zasłużyłam na wszystko, co najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czesto tak jest,że nie doceniamy tego co mamy.Zazdroscimy innym, bo ma lepsze auto, dom , itp...Trzeba samemu dojrzeć, by nauczyć się dostrzegać małe rzeczy.To jednak wymaga czasu.Innym zajmuje czasem całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, żeby dostrzec cokolwiek dobrego, potem to już z górki pójdzie.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Kasiu, wszystkie dobrego! Piękny wiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Asiu. Wiek piękny, to prawda :)
      Ściskam!

      Usuń
  7. ....naj naj naj dziewczynko!!!!!!!! Cińska Anula

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu, tyle chciałabym Ci napisać... Mało jest naprawdę WARTOŚCIOWYCH ludzi. Ty taka jesteś. Dziękuję za wszystkie mądre i ważne słowa. Dziękuję, że jesteś. Sto lat Kasiu :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, to ja Ci dziękuję. Z całego serca DZIĘKUJĘ ♥

      Usuń
  9. Podłączam się do życzeń, ale i do podziękowań! Chyba wielu czytelniczkom układasz myśli w głowie.
    Pozdrawiam-H :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie jak zawsze napisane!!! Jeszcze raz buziaki urodzinowe wielkie posyłam i piję za Twoje zdrowie (akurat mam piwko,hihi:) Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  11. I łezki kręcą mi się w oczach, a to przecież radosne Święto! Wszystkiego dobrego rówiesniczko!

    OdpowiedzUsuń