sobota, 16 stycznia 2016

Język

Uważam, że nie ma na świecie niczego lepszego, niż rozmowa z drugim człowiekiem. Taka rozmowa prawdziwa, ze słuchaniem i rozumieniem. Nie takie krótkie, rzucone pobieżnie "Co u ciebie?" a w głowie "Co kupić na obiad?". I w rzeczywistości, nie wiemy co u tego drugiego człowieka i nie kupujemy nic na obiad. Potrafimy przecież maksymalnie się w coś zaangażować, jednak trudno jest nam tak zaangażować się w rozmowę.
Ja należę do takich typowych gaduł. Rozmawiać uwielbiam, słuchać, poznawać ludzi. A jak coś opowiadam, to macham tymi rękami, marszczę czoło, śmieję się, no miny robię nie z tej ziemi. Raz tak machałam, że zdarzyło mi się wybić kubek herbaty z ręki rozmówcy. No gadam i macham. Czy to pani w sklepie, czy pasażer, którego gdzieś podwożę, znajomi, rodzina, koleżanki w pracy - te swoje jestestwo na dialogach opieram. Czasami między półkami w aptece słyszę, że ktoś czegoś szuka, to pokazuję mu, gdzie to znajdzie. A ten uśmiech wdzięczności i to "dziękuję" - no mówię Wam, coś fajnego. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym minąć kogoś obojętnie, kto pyta mnie właśnie o coś, lub prosi o podanie np. szamponu z górnej półki. A przy tym ile dowiedzieć się mogę. Na przykład, że na porost włosów to tylko olejek z korzenia łopianu i tak wcierać go co dwa dni. Efekt murowany.
Każdy z nas ma język, ma swój język. Każdemu jest dana możliwość porozumiewania się. A mam wrażenie, że narząd ten wykorzystujemy tylko do tego, żeby przeklnąć mijający dzień, wytykać błędy sobie (rzadziej) i komuś (często), krytykować i głośno analizować trudności dnia codziennego.
I głównie na takich "rozmowach" mija nam czas, mijamy my...Stajemy się coraz bardziej samotni, mimo, że tyle ludzi wokół. Niszczymy związki, przyjaźnie, niszczymy siebie. Uciekamy od rozmów i spotkań z drugim człowiekiem i ta samotność staje się coraz bardziej widoczna.
I jeszcze jeden język. Ten nasz głos wewnętrzny, który nas często beszta, wyrzuca coś nam, dołuje, krytykuje, paraliżuje. I ten dialog wewnętrzny zamiast budować nowe, burzy to, co zbudowane, zamiast doceniać "dzisiaj", rozpamiętuje "wczoraj". Szuka winnych, ma za złe, że świat pędzi a straconego czasu nie może nadrobić. A może przecież. Taki, ot, człowiek a tyle może.
Człowiek musi zacząć kochać i akceptować siebie, prowadzić ze sobą wewnętrzne rozmowy pełne akceptacji i radości. Wówczas stanie się świetnym kompanem do dialogu z innymi. Kiedy chcemy zacząć zmieniać świat, zacznijmy najpierw od zmian w sobie, wokół siebie. Tyle osób czeka na nasze słowo, gest, znak. Zróbmy im prezent.
Bo gdybyśmy zaprzestali rozmów z drugim człowiekiem, nie wiedzielibyśmy tak naprawdę niczego o sobie.
W. Myśliwski powiedział, że jeżeli ludzi może coś podzielić, to zawsze się podzielą. Ja mówię, że jeżeli jest coś, co może połączyć ludzi, to się połączą. Niech na początek to będzie zwykła rozmowa.

11 komentarzy:

  1. :) piękne słowa, śliczne ujęcia, życzę sobie spotkać Ciebie na swojej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic dodać nic ując, prawe piszesz, zmusza do refleksji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam rozmowy, masz rację że często brakuje nam na to czasu... hmmm jak na wiele przyjemnych, prostych rzeczy... A przecież życie nam tak szybko umyka... Kasiu wieczoru pełnego miłych słów Ci życzę ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne słowa ,a zdjęcia jeszcze piękniejsze !!!!buźka

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mądre słowa. Dziś trudno jest tez spotkać osobę, która potrafi słuchać, a co dopiero mowić o rozmowie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zawsze Kasiu trafiasz w sedno:-) Uwielbiam Twoje posty!!
    Uściski!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakosc kontaktow miedzyludzkich zmienila sie od czasow rozwoju komunikacji, telefon zastapily videorozmowy, skype. Spotkania osobiste zeszly na plan dalszy, w niektorych kregach naleza juz do rzadkosci. Ludzie wybieraja latwiejsze, mniej obciazajace formy, zamiast do domu umawiaja sie na kawe do kawiarenki, na neutralny grund. Moze nawet niektorzy obawiaja sie kogos nachodzic w domu, zawracac glowe swoimi sprawami, nawet jezeliby tego potrzebowali, chwilki rozmowy na temat , ktory akurat w danej chwili jest dla kogos nurtujacy. Czy powszechny dostep do wiedzy przez internet zastapi te wczesniejsze bardziej kameralne formy osobistego kontaktu ? Ilosc spontanicznych wizyt, zapukan do drzwi tez sie zmniejszyla. Na wszystkie spotkania jakby nalezy sie umawiac, planowac, w tym tygodniu wszystko zajete, moze w nastepnym, a moze jeszcze pozniej. Czesto odnosze wrazenie , ze ludzie sie oddalaja od siebie, bo tyle jest wokol innych pokus, latwiejszych do przeprowadzenia, nie wymagajacych wkladu energii tej czysto fizycznej jak i tej intelektualnej. Tylko czy to to samo co bliski kontakt i poznanie czlowieka, takim jakim jest , z zachowaniem dla niego szacunku i zainteresowania ? Ile radosci mozna sprawic ludziom wpadajac do nich na chwile, tak bez zapowiadania, patrzac na ich usmiech i czujac serdeczny uscisk i nadzieje na dalszy kontakt, moge powiedziec ze wiele radosci , wiele radosci obopolnej :) Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam rozmowy, ale najgorsze że z Tobą osobą niby najbliższą kompletnie nie umiem rozmawiać, czuję dosłownie pustkę czasami.. Dawno u Ciebie nie byłam. Ale jak zwykle od wielu lat uwielbiam się zaczytać. <3 Uściski

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak rozmowa dziala cuda, czasami wystarczy nawet jedno zdanie zakonczone usmiechem :) Usciski kochana!

    OdpowiedzUsuń
  10. ejjjjjjjj Kasiula do roboty z tym pisanie tutej :))))) Wesołych Świąt ....ale Wielkanocnych ....życzymy łodziaki my :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasiu, nie chcę naciskać, ale napisz coś ;). Pozdrawiam Cię serdecznie :)))))

    OdpowiedzUsuń