piątek, 22 kwietnia 2016

Wenus, Mars

On mówi jedno. Ja drugie. On broni swoich racji. Ja swoich. On atakuje. Ja też nie pozostaję dłużna. On głos podnosi. Ja też potrafię. Ciśnienie rośnie. Atmosfera ciężka. Kłęby dymu w powietrzu, że ledwie go w nim dostrzegam. Żale, pretensje, skrywane gdzieś na dnie serca od paru dni, może tygodni.W końcu wybuchło. Wystarczyła chwila, minuta, sekunda nawet. Przeleciało mi przez myśl, że muszę odpuścić, bo zanosi się na wojnę. Odpuszczam. On wychodzi. Zostaję sama w tej kuchni. I przypominam sobie, jak mi mama mówiła, że koziorożce to najwredniejsze znaki zodiaku. Ja nim jestem. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, podobnie jak z tym, że ryby są spokojne i uległe. On jest rybą. Taką rybą w skórze skorpiona raczej. Jakby ją połknął i wypuścić nie chciał.
I tyle zdań mam w głowie. Myślę: "Pójdę i wygarnę.Wszystko. A uzbierało się przez te 19 lat. "
Nie idę. Zostaję. Bo wiem, że powiem za dużo. A wypowiedzianego słowa nie cofnę a dopowiedzieć zawsze mogę. Jakbym w tych nerwach powiedziała, to bym zraniła. Do szpiku kości, tak jak mnie czasami to jego milczenie rani. Nie słowa, nie gesty, a milczenie właśnie. I te miny. To wzdychanie.
 I mam ochotę przytulić go wtedy. Pierwsza. Jak zwykle. Obalając mit o koziorożcach. Bo kocham. Od tych 19 lat kocham.
Bo do pracy codziennie jeżdżę te 50 km w obie strony i wiem, że różnie być może.
Że jutra może nie być. Bo jakiś wariat na drodze się pojawi i mnie zabić może. Albo ja, nie zapanuję nad kierownicą i też zrobię coś głupiego.
I nie chciałabym tak znikać w kłótni, w tej ciszy. Tak zostawiając te słowa niewypowiedziane. Niewyjaśnione sprawy.
I gdyby mnie jutro miało zabraknąć, to czy dziś by mnie ta kłótnia aż tak bardzo przejmowała?
Gdybym miała nie widzieć, nie planować tej naszej przyszłości, czy bym z tym fochem chodziła nadal? Bo czym jest to obrażanie się w zderzeniu ze sprawą najwyższej wagi? Z życiem?
Ale ja mam zamiar jutro być. Umyć okna, odkurzyć dywan, przetrzeć podłogi. Chcę zrobić sernik i kurczaka w ziołach. Chcę paznokcie pomalować i po kwiaty pojechać. Tak bardzo chcę.
I tyle mam do zrobienia. I na tyle chcę sobie pozwolić. Bo życie mam jedno. Bo dni mijają bezpowrotnie. Bo on jest jedyny od 19 lat. Niezmiennie. I chciałabym, by był do końca moich dni.
Bo gdyby jutra miało nie być dla mnie, ten dzień musiałby być tym najpiękniejszym dniem. Bo tak naprawdę nikt z nas nie wie, który dzień jest jego ostatnim. Czy warto na kłótnie go marnować? Czy lepiej przeżyć pięknie?
A ja głupia i głupi ON, tracimy to, co najważniejsze w tych naszych dniach. Brak w nas pokory, szacunku i wdzięczności za każdy przeżyty dzień.
Bo tacy pewni jesteśmy, że jutro oczy otworzymy.
A nikt nam tego nie gwarantuje.
Decyzję trzeba podjąć szybko. Przeprosić. Zapewnić, że się kocha. Bo z takiej decyzji może wypłynąć ciąg dalszy, na dalsze życie się składający.
Schować trzeba dumę do kieszeni głębokiej, wyciągnąć rękę na zgodę, przytulić. W zdecydowaniu drzemie siła sprawcza, magia.
Trzeba tylko chcieć.
Bo gdyby jutra miało nie być, chciałabym, by czuł smak moich ust jeszcze długo...

20 komentarzy:

  1. koziorozca mam w domu :) czy ja wiem czy wredny... wiercipieta straszna. a ryba to ja, cicha i ulegla to zdecydowanie pomylka ;) i dlugo sie glupia gniewa... pewnie dlatego ty zawsze pierwsza idziesz i przepraszasz :)
    pozdrawiam najmocniej!!!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie nakreślone profile psychologiczne ;)
      Ściskam ♥

      Usuń
  2. Dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak napisane. Matko kochana.... Dziękuję Ci za te wszystkie słowa, po które tu przychodzę. Za śmiech i za łzy. Kłaniam się nisko.
    Marzena.

    OdpowiedzUsuń
  4. właśnie zderzyłam się wczoraj z tym, jakie życie jest kruche. moja dobra koleżanka odebrała wynik biopsji. niewarto kłócić się o bzdury, chować urazę, strzelać focha w obliczu faktu, że każdy dzień może być ostatnim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dlaczego uświadamiamy to sobie zbyt późno, zazwyczaj? Chociażby wtedy, kiedy przychodzi wynik biopsji....:(

      Usuń
  5. Pięknie Kasiu napisane! Idę się przytulić do mojego M.:-)
    Buźki

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne, dające do myślenia słowa... Żeby to człowiek potrafił się tak opanować i nie wyrzucić w złości wszystkiego...
    Zdjęcia fenomenalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się starać. Wyjdzie na pewno :)
      Dziękuję!

      Usuń
  7. w czwartek spakowałam walizkę, postawiłam w przedpokoju i postanowiłam odejść. Mam dość jego pretensji, tych cholernych fochów, wyolbrzymiania, poddawania się. Zero wsparcia, zero normalnych rozmów. Kłótnia za kłótnią już sama nie wiem o co. Zadzwoniłam do mamy, że przyjeżdżam. - Na długo? - pyta. Może na zawsze - mówię. Siedzę w piątek, czekam na niego, żeby jeszcze w złości kilka słów rzucić i wychodzę. Koleżanka mi wysłała linka do Twojego tekstu. Czytam raz, nie rozumiem. Drugi, trzeci, za czwartym płaczę. Wrócił. Była rozmowa. Normalna od paru miesięcy. Walizka w szafie. Ja zostałam...
    Dziękuję Ci. Bardzo ♥
    Joasia B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu
      To przede wszystkim sobie zawdzięczasz wszelkie zmiany, bo to znaczy, że ich chcesz. Mój tekst może być pomocny, ale to od Ciebie zależy ten pierwszy krok, bo, cytując W. Myśliwskiego: "Najciężej jest ruszyć. Nie dojść, ale ruszyć. Dać ten pierwszy krok. Bo ten pierwszy krok nie jest krokiem nóg, lecz serca. To serce najpierw rusza, a dopiero nogi za nim zaczynają iść. A na to nie tylko trzeba siły, ale i przeznaczenia, żeby przemóc serce i powiedzieć, to ruszam"

      Pozdrawiam i trzymam kciuki za przyszłość :)

      Usuń
  8. I to jest właśnie najpiękniejsze powiedzieć sobie wszystko co nas boli, ale tak aby problem rozwiązać od razu, bez obrażania, bez cichych dni, bo kiedy obie strony tego chcą potem może być tylko lepiej... Ściskam Kasiu, buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasiu, dziękuję za ten wpis :). Uwielbiam czytać Twoje teksty. Na długo zostają w mojej głowie. skłaniają do myślenia. Bardzo się cieszę, że znów mogę tu zaglądać. Ja jestem zodiakalną Wagą, Daniel - Bykiem. Razem 17lat. Każdy etap w życiu jest dla nas nowym rozdziałem, sprawdzianem. Ja codziennie uczę się, że nikt nie jest idealny, ta druga połowa też i wiem, że rozmowa jest najlepsza na wszystko, choć czasem tak trudno szczerze porozmawiać. Mimo to warto, warto się starać, bo tak jak piszesz, nigdy nie wiadomo, czy nadejdzie jutro... Ściskam Cię serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem, co napisać. Więc tylko podziękuję. Żebyś wiedziała, że dobrze, że piszesz. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń