piątek, 8 kwietnia 2016

Żyj!

Najfajniejsze spotkania zdarzają się zupełnie przypadkowo. Świadkiem najfajniejszych rozmów możesz stać się zupełnie przypadkowo. Przypadkiem też można przyglądać się różnym sytuacjom.

Wpadła do sklepu grupka młodych ludzi. Takie siedemnastolatki, które na horyzoncie osiemnastkę swoją już widzą. Chłopcy i dziewczyny. Fajni bardzo. Latali między półkami, szukali, oglądali. Zatrzymywali się przy jakiejś zabawce i się nią zachwycali. Jeden z drugiego się śmiał, że przecież po prowiant na ognisko przyszli a nie szukać prezentów na gwiazdkę. Wybierali kiełbasę, kulturalnie pytając, którą by ekspedientka poleciła. Biegnąc, strącili z półki ryż, wrócili i postawili go na miejsce. W kolejce do kasy chcieli mnie przepuścić mówiąc, że więcej towaru mają. Powiedziałam, że się nie spieszę (guzik prawda). Chciałam jak najdłużej postać za nimi i popatrzeć. Na tę ich beztroskę i radość spojrzeć. Na ten brak pośpiechu, taki luz totalny, uśmiech szczery i odpowiedzialność - za organizację imprezy, za zapewnienie prowiantu, za innych. Taki ich skok do tego dorosłego świata i duma, że się jakiemuś wyzwaniu sprostało.
Jakaś blondyneczka, ładna bardzo, spojrzała na ten ich wózek po brzegi wypełniony i powiedziała:
- Jak zamieszkam w domu z ogrodem, będę szanowanym obywatelem, to mimo, iż rodzinę założę, nie zrezygnuję z tych naszych spotkań. Bo to one są przepustką do mojego świata marzeń, planów i nadziei, wiecie?
Taka mądra, młoda dziewczyna.
Bo młodość ma prawo żądać, nawet rzeczy niemożliwych. I młodości udaje się zazwyczaj to niemożliwe okiełznać. Szkoda, że to "chcenie", to marzenie o czymś tak szybko potem nas opuszcza. A wystarczy jakiś cel sobie wyznaczać, wtedy i chcieć się będzie.
Potem jakiś chłopak odebrał telefon i mówił: "(...) Żadna tragedia się nie stała. Poprawisz za tydzień, nie martw się, szkoda życia na rozpamiętywanie. Idź się prześpij, noc problem zabierze a ranek pomysły przyniesie wraz z siłą by im sprostać. Człowieku, wiosna za oknem, szkoda życia, naprawdę, szkoda życia. Albo wpadaj do Rafała na ognisko. Czekamy.
Zapisywałam każde słowo w głowie. Miałam ochotę notes wyjąć. Co za gość!

Zerknęłam na brunetkę, która wyjęła szminkę i pomalowała usta na różowo. Uśmiechnęłam się sama do siebie, myśląc - kto w ciemną noc twoje usta pomalowane na ognisku zobaczy?
I wtedy przypomniałam sobie, jak ja je wazeliną 20 lat temu smarowałam. Zapach cytrynowy miała. I perfumy lałam na siebie jak szalona. Nawet, kiedy na takie ognisko się szło. Bo to ważne było, wtedy najważniejsze. I zapach tych perfum pamiętam, i wygląd flakonika i piosenkę z reklamy ("pachnieć krzykiem z wykrzyknikiem"). Tak się zaznaczało swoje jestestwo.
Potem to wszystko z biegiem lat ucieka. Rzadko dziś w sklepie przystanę przy towarze, po który nie przyszłam. Zachwycać się też nie mam czasu. Zanika w człowieku dorosłym ta spontaniczność, którą jeszcze wczoraj mógł wszystkich obdzielić. Z chęcią opuścił by już tę dorosłość, o której na tym wczorajszym ognisku marzył.
A ci ludzie młodzi, życie swoje dorosłe zaczynający z taką energią, która ich od nas różni, z entuzjazmem, uśmiechem szczerym, niejedną lekcję życia mogą dać nam, dorosłym, zszarzałym ludziom. Nauczą, jak żyć a nie trwać. Jak działać a nie czekać. Jak marzyć, jak zachwycać się skrawkami chwil codziennych.

Kiedyś na lekcji nauczyciel zadał nam pytanie, jakie jedenaste przykazanie wpisalibyśmy do dekalogu? Nie wiem, co wtedy powiedziałam.

Dziś bym powiedziała - po jedenaste: ŻYJ !
 

14 komentarzy:

  1. O tak Kasiu zdecydowanie żyj!!!! I jeszcze ciesz się tym życiem, nie komplikuj niepotrzebnie, ciesz się chwilą, drobiazgami... one na prawdę dają tyle radości... i pielęgnuj to uczucie o!! Ja dziś jak małe dziecko... hmmm choć w sumie małych dzieci cieszących się z bratków to nie widziałam ;))) Ale właśnie z tych malutkich, bielutkich miałam tyle radości i ustawiałam i ptzestawiałam a ile się nawąchałam... Czysta przyjemność i dzień piękniejszy :) buziaki i pozdrowienia serdeczne ślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy dekalog stworzyłaś :)

      Jak mnie takie, z pozoru błahe rzeczy cieszą, no jak wariatka się śmieję. Wczoraj ze ślimaków, że są już, że wiosna, że rodziny zakładają na pewno, dziś bociany mnie ucieszyły w gnieździe, oczu od nich oderwać nie mogłam.
      I fajnie, że ludzi takich poznaję, co to potrafią zwykłym białym kwiatkiem się zachwycić:)

      Love ♥

      Usuń
  2. I tym razem nie zawiodłaś.
    Jak zwykle pi,eknie, w samo sedno, konkretnie.
    No lubię.

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tym razem i Ty Aniu nie zawiodłaś :)
      Dziękuję!

      Usuń
  3. po jedenaste ŻYJ ....ukradne to od Ciebie...to takie "moje" :))) dzięki za ten wpis

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo życie jest od tego, żeby żyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie to proste i oczywiste przecież ...:)

      Usuń
  5. Tak bardzo sie ciesze, widzac nowy tekst na tej stronie. Mlodosc, ach, ta mlodosc, wiadomo hormony, ale sama wiosna tez potrafi czynic cuda.
    Glowa do gory, piers do przodu , pelny oddech i radosc zycia na nowo rosnie z kazdym oddechem i z kazdym promieniem slonca. Najserdeczniej pozdrawiam , Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Gosiu. Lubię ludzi, których zwyczajna wiosna potrafi cieszyć :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Przypadek, niekoniecznie, tak miało być. Miłe zaskoczenie, powrót do przeszłości, refleksja i ten post dla nas i teraz dumamy sobie razem :)

    OdpowiedzUsuń