poniedziałek, 31 października 2016

Jasno/ciemno

 Latam, biegam, załatwiam. Czasami uda mi się, czasami nie. Klnę pod nosem albo uśmiech wszystkim na prawo i lewo rozdaję. Bitwy czasami stoczyć muszę, by ostatkiem sił z pola wojny wyjść. Poznaję ludzi. Codziennie nowych, codziennie innych. Wielu. Poznaję takich, co to bym w życiu poznać nie chciała, ale pukając do tych drzwi białych z nr 104, wyjścia nie mam. Bo są ludzie i ludzie. Są tacy, co to promienieją, świecą jakimś blaskiem magicznym, który przez dziurkę od klucza już wybija. Są tacy, co to zapomnieli, jak to jest być rozpromienionym. A może pamiętają, że kiedyś tacy byli, tylko ich życie zmieniło?  Tacy posępni i odpychający bardzo. Tacy, co to im wszystko jedno, byle do tej 16. Tacy, co to może coś się w nich tli, tylko takiego powiewu trzeba, żeby to na nowo wzniecić. Takie zgasłe gwiazdy na niebie, czasami grzejące się w blasku innych, albo złe, że inne tak świecić potrafią, a im się już nie chce, bo i komu, po co? Dla tych ludzi, którzy codziennie do tych drzwi pukają i nie wiadomo czego chcą?
Na tych drzwiach chętnie by wywiesili kartkę z napisem "tu nic nie ma. Ciemna noc". A po omacku mało spraw się załatwi, wiadomo.
A ja idę. Za klamkę chwytam, uśmiecham się, choć śmiać mi się akurat tutaj nie chce. Uważam, żeby się nie potknąć, bo tu się nic nie tli, światła umarły, a twarze te blade patrzą i nie poznają. Idę czasami tym korytarzem długim i widzę też inne drzwi, spod których blask wylatuje i muska mnie po policzku. Czasami dobrze jest wyjść z mroku na światło dzienne, wtedy wszystko inne i lepsze się wydaje. Czasami warto jest wejść w ten mrok, by zdać sobie sprawę z tego, że jednak za zewnątrz jest gdzieś światło, które ludzie jeszcze chcą rozdawać.
Takie chwile, które się na życie składają. Na życie moje, Twoje, tych ludzi z pokoju 104.
Codziennie na to życie swoje zapunktować trzeba. Żyć tak, by móc tym światłem dzielić, podmuchem rozpalić to, co się jeszcze w innych tli, umieć zatrzymać to, co piękne i dobre, zapomnieć o tym, co złe.
Niektórzy zatrzymują w sobie złe chwile, doświadczenia, zdarzenia. One z wielką siłą wchodzą w człowieka, gasząc przy tym jego światło, gasząc jego. Człowiek, który potrafi zatrzymać te chwile dobre, na wspomnienie których się uśmiecha, choćby nawet nie wiedział, że promieniej, jego blask wabi innych ludzi.
Każdy z nas może a nawet musi czasami pozwolić sobie na to, by od czasu do czasu światło zgasić, pomyśleć w samotności, odetchnąć. To zrozumiałe. Nasze życie jest piękne, bo kładąc się w nocy spać wiemy, że obudzi nas poranek, słońce, światło. W życiu musi być i ciemno i jasno. Chodzi o to, by nie pozostawać za długo w tej ciemności, bo oślepniemy jak kret i wtedy na pewno już nic nie zobaczymy - ani tego człowieka obok, ani dnia pięknego, ani słońca. Bo nikt z nas doskonały nie jest i każdy czegoś innego dziś potrzebuje.
Ja wierzę, że za którymś razem, zbliżając się do drzwi z nr 104, zauważę blask bijący z tej dziurki od klucza. W ciemności długo nikt nie wytrzyma.
A życie jest piękne. Bo po dniu następuje noc, a po niej znów dzień. I my to widzimy a to dowód na to, że nikt z nas długo w ciemności nie pozostaje, skoro jeszcze coś widzi.

7 komentarzy:

  1. Świetny tekst, cudne zdjęcia! Brawo, czekam na więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne.brawo czekam na więcej. ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że znów jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmobilizowałaś mnie, Olu.
      Dziękuję ♥

      Usuń
  4. Kasiu, napisz co u Ciebie. Trochę się martwię. Pozdrawiam Cię serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń